Wakacyjne wspomnienia: wyprawa do niemieckich sąsiadów

09:58


Aura za oknem iście jesienna. Szaro, buro, ponuro, a do tego zimno. Wyciągnęłam więc z szafy swetry, z szafki kuchennej ulubiony kubek, a z szuflady herbatę. To znak, że jesień czeka za rogiem. W związku z tym dzisiaj przywołuję zdjęciami jeszcze kawałek lata. Zobaczcie nasze wakacyjne wspomnienia, tym razem kilka zdjęć z dwóch niemieckich miast.


We wcześniejszej notce mogliście zobaczyć naszą wycieczkę do mini zoo (klik), a dzisiaj kilka kadrów z Niemiec. W sumie "zaliczyliśmy" je po drodze. Rzut beretem, więc szkoda było nie skorzystać i nie pokazać dziecku kawałka świata. To była pierwsza Fabisiowa podróż zagranicę. Już wcześniej pytał co to za kraj, rozmawialiśmy o tym, że jest tam inny język oraz inna kultura. Widziałam w jego oczkach, że jest tego wszystkiego po prostu ciekawy. Po przekroczeniu granicy był zaskoczony, że to już :) A na miejscu? Najpierw poszliśmy do sklepu, gdzie był multum słodyczy kinder, dziecko było w raju. Później miał okazję posłuchać języka niemieckiego i pytał co dana osoba do mnie mówi. A na koniec dnia stwierdził, że on nie będzie mówił ludziom po niemiecku, tylko będzie się witać "bondziorno". Łobuziak :) 


Angermunde. Och co to był za szał! Na zdjęciu widzicie fontannę. Zimno jak cholera, a ten łobuziak wlazł cały i się zamoczył! A jaką miał przy tym radochę :) Spodnie mokre, buty mokre, ale dziecko szczęśliwe. Niemiecka mama widząc jak szalał Fabiś od razu rozebrała swojego synka do majtek :D Była mądrzejsza ode mnie ha ha :) Po lewej stronie była lodziarnia, gdzie weszliśmy z Fabim kupić loda. Ni w ząb nie rozmawialiśmy po niemiecku, a pani po angielsku. Ale jakoś językiem migowym udało nam się kupić prawdziwego loda, o smaku jogurtowym. Fabisiowi nie smakował :)



Zdjęcia z ukochaną Krysią były nieodzownym elementem wycieczki. I zabawa w rycerza. Buraczkowego rycerza :)



Fabiś miał tu na sobie:
T-shirt George
Spodenki no name
Sandały Matalan


Prenzlau. Tutaj poświęciliśmy już więcej czasu na zwiedzenie miasteczka, które było znacznie większe. Odwiedziliśmy rynek, pooglądaliśmy ciekawą fontannę, pochodziliśmy po sklepach. Udało nam się nawet wpaść na zakupy do galerii. A shopping dlatego, że Fabiś zażyczył sobie misia na pamiątkę. Nigdzie nie mogliśmy znaleźć jakiegoś sensownego sklepu z zabawkami, także galeria i Kinder nas poratowali. Tak właśnie trafił do nas Hans - nowa przytulanka Fabisia :)


Fontanna, o której troszkę wyżej wspomniałam. Woda leciała po prostu po schodach. Fabi był oczarowany i pewnie spędziłby tam cały dzień :)


Wystawa, która go zainteresowała. Na witrynie stały figurki żab. Niestety sklep był zamknięty, więc pooglądaliśmy przez okno. Tuż za nami był mały targ, gdzie sprzedawano ciuchy, jarzyny oraz gotowe jedzenie. Pachniało kiełbaskami :)




I kolejne fontanny. Na mieście spotkaliśmy też posąg rycerza, ale było tak ciasno w przejściu, że nie dało rady zrobić zdjęcia. Tutaj Fabiś zobaczył nowy sposób na podlewanie miejskich roślin. Zafascynowany oglądał, jak pojazd ze zraszaczem podlewał rośliny :)



Dalej już był tylko shopping. Wycieczka do Rossmana po kilka kosmetyków niedostępnych w Polsce, małe zakupy spożywcze w Rewe (i jeżdżenie Fabisia w mega ciężkim wózku przypominającym auto), a później McDonalds i galeria, w której zakupiliśmy Hansa. Po całym dniu na nogach pojechaliśmy na Ranczo, troszkę odpocząć, ale o tym może w kolejnej notce :)

Fabiś miał tutaj na sobie
Kurtka Lupilu
Tshirt Matalan
Spodnie Coccodrillo
Buty Sprandi

Zobacz również

4 komentarzy

  1. Super! My pracujemy w Niemczech, gdyż mieszkamy przy Niemieckiej granicy, od naszego mieszkania do granicy mamy raptem 15 minut, więc spacery po "obcej" ziemi nie są nam obce :) w Niemczech dysponują o wiele atrakcyjniejszymi parkami i placami zabaw, zatem na spacery czy lody zawsze wybieramy się za granicę :) Nawet zastanawialiśmy się rok temu, czy nie posłać córy do niemieckiego przedszkola, ale jednak nie byłam przekonana i została po polskiej stronie :)

    Diquesii, mama Michaliny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja Cie! A ja byłam przekonana, że Wy to gdzieś na Śląsku mieszkacie :)! Niemieckich placów zabaw nie namierzyliśmy, ale patrząc jak czyste mają miasta, to i te place muszą być zadbane :)

      Usuń
  2. w Niemczech nigdy nie bylam, ale zajrzalabym z chcecia nie powiem :) fajny Wasz wypad!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie kiedyś musisz się wybrać :) Dziękujemy! :*

      Usuń

Subscribe