A CZY TY DAJESZ SWOJEMU DZIECKU PRAWO WYBORU?

22:44

Dzisiejsza notka powstała w mojej głowie dość spontanicznie. A wszystko zaczęło się od błahej rzeczy, bo zwyczajnych ubraniowych zakupów. Do przemyśleń skłoniła mnie dyskusja przeprowadzona ze sprzedawczynią. Jej słowa zdziwiły mnie, i to mocno. Zapraszam Was do dalszej części notki.



Co wydarzyło się dokładnie? Poszliśmy wczoraj na zakupy, na targ. Z myślą kupna kwiatów na balkon i świeżych warzyw prosto od rolnika. Kwiaty były w okolicy ciuchów dla dzieci, więc podjechaliśmy sprawdzić czy nie ma jakichś fajnych czapek z daszkiem dla chłopców (bo syn chce albo z Myszką Miki, albo z Autami, albo z Minionkami. Nic innego nie założy na łepetynę). Czapek nie było, ale zauważyłam koszulkę z krótkim rękawkiem z Minionkami, ostatnio ulubionymi stworkami Fabiego. Podniosłam do góry i pytam go, czy mu się podoba i czy chciałby taką dostać. Dziecko się zgadza, widzę radość w oczach. Do wyboru czerwona i niebieska, więc zapytałam, która bardziej mu się podoba. Wybrał sobie niebieską.

Co w tym wszystkim dziwnego? Podczas płacenia pani sprzedawczyni powiedziała, że to niebywałe. Byłam pierwszą mamą, która do niej przyszła i pytała dziecko o zdanie, pozwoliła samemu wybrać. Inne matki kupowały to, co im się podoba.

Dla mnie to duży szok. I coś dziwnego. 3 latek oczywista oczywistość, że ma już swoich bajkowych ulubieńców i będzie chciał nosić takie rzeczy. Dla mnie to nie żadna nowość. Tylko dlaczego mamy nie dają swoim dzieciom wyboru? 

Rozumiem, że pewnie każda z nas chciałaby ubrać dziecko według swoich widzimisie, jednak dziecko też jest człowiekiem i ma prawo decydować o sobie. W pewnym stopniu, aczkolwiek takie prawo ma. Wiadomo, nie zawsze będzie w stanie ubrać się ładnie i w ciuchy pasujące do siebie. Ale czemu nie zapytać dziecka rano czy woli ubrać się w X czy w Y? Dla mnie to dziwne.

Pamiętam, że jako dziecko byłam bardzo kapryśna i uparta. Zawsze stawiałam na swoim, nawet jeśli musiała to poprzedzić wielka awantura podobna do wojny domowej ;) I mama kapitulowała. Czasami kończyło się to tym, że szłam ubrana do lasu na ognisko (!) w nowych białych trampkach, dżinsach, sukience i sportowej bluzie. Cóż, sukienki kochałam :D Ale może dzięki temu właśnie wyrobiłam w sobie te cechy charakteru, które posiadam teraz? 

Czasami warto dać dzieciom swobodę. Nie tłamsić charakteru, który właśnie się wyrabia. Lepiej pomóc, doceniać inwencję. I cieszyć się radością dziecka. Bo nie ma nic lepszego niż radość dziecka :)

A Wy dajecie swoim dzieciom wybór? Nawet jeśli to "tylko" ubrania? :)

Zobacz również

0 komentarzy

Subscribe