DERMAVEEL, CZYLI NASZ SPOSÓB NA WALKĘ Z AZS I EGZEMĄ

20:17

Problemy internetowe skutecznie uniemożliwiły mi pisanie na blogu. Jednak dzisiaj nadrabiam i przychodzę do Was z postem, który jest dla nas ważny. Bo dotyczy Atopowego Zapalenia Skóry (AZS) i egzemy, z którą borykamy się od dawien dawna. Jeśli jesteście ciekawi, jak my walczymy, to zapraszam do dalszej części notki :)


Nie będę Wam pisać czym jest AZS, ponieważ ta choroba cywilizacyjna jest znana chyba każdemu. Niestety z AZS walczy tata Fabisia, więc jest to temat nam znany. Ja natomiast, od 14 lat borykam się z egzemą dłoni. Objawia się ona wypryskiem drobnych kostek wypełnionych osoczem. Krostki swędzą, następnie pękają. Skóra jest zaczerwieniona i bolesna. Przypadłość ta dopadła moje dłonie. Dlatego kremy barierowe i dla AZSowców są mi bliskie, bo po prostu muszę mieć je w domu. Tym bardziej, że podrażnienie rąk występuje u mnie nawet po kontakcie z jedzeniem (kwasy zawarte w owocach i warzywach...).

Dzisiaj przybliżę Wam nowość, którą stosuję na moje zbolałe dłonie. Jest to krem Dermaveel, który w swoim składzie zawiera 3 naturalne składniki czynne:
1). Ektoinę, czyli aminokwas, który ma za zadanie ochraniać komórki przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Chroni komórki przed utratą wody
2). Wyciąg z kory leszczyny, który tradycyjnie stosowało się jako okład w stanach zapalnych skóry, odleżynach, oparzeniach, czyrakach itp.
3). Krem lamellarny, czyli krem lipidowy, który zawiera skwalan oraz ceramidy. Połączenie to skutecznie naśladuje naturalny płaszcz skóry, pozwalając na lepsze wchłanianie cennych składników. Dodatkowo nawilża i osłania.

W związku z tym głównymi zadaniami kremu są
  • redukcja objawów AZS takich jak świąd, stan zapalny i suchość skóry
  • przywrócenie prawidłowej bariery skóry
  • wzmacnianie i utrzymanie funkcji ochronnych skóry

Jak to się miało jednak do rzeczywistości? Krem był u mnie przetestowany w trzech przypadkach: pierwszy, gdy skóra była lekko przesuszona, drugi ze skórą z wypryskiem, trzeci na stare suche placki skóry na nogach. Dodatkowo krem użyłam również na suche fragmenty skóry Fabisia, powstałe od rzepu pieluszki.

W pierwszym przypadku krem zaczęłam używać przy lekko przesuszonej i swędzącej skórze dłoni. Krem szybko się wchłonął. Nie od razu zniwelował nieprzyjemne swędzenie, ale... tak właściwie nie wiem kiedy to zrobił. Delikatnie schłodził mi skórę i zapomniałam o tym, że coś się dzieje. Skóra była lekko nawilżona. Na duży plus przy takich małych akcjach.

Drugi test był już dość brutalny. Przez kilka dni nie używałam niczego do dłoni. Skóra przesuszyła się, zaczerwieniła. Pojawił się wyprysk, ogromne swędzenie. Skóra na dłoniach była bordowa. Krem używałam 3 dni, kilka razy dziennie smarując zmienione chorobowo fragmenty skóry. Nawilżenie pojawiało się stopniowo. Nie był to od razu efekt WOW, ale jednak powoli skóra wracała do swojego pierwotnego stanu. Świąd został zniwelowany dopiero drugiego dnia. Zabordowienie skóry zeszło drugiego dnia, zmieniając kolor na lekko różowy. Po trzecim dniu skóra kolorem wróciła do normalnego stanu. 

Trzecia próba, to test na starej zmianie. Na udzie pojawiło mi się kilka lat temu suche, czerwone miejsce. Nie wiem czemu, nie wiem od czego. Nie swędzi, w niczym nie przeszkadza, jednak jest suche. Przez dwa tygodnie codziennie wieczorem smarowałam to miejsce kremem i zaczęło blednąć, być nawilżone. Pewnie przy dłuższej kuracji miejsce mogłoby w ogóle wrócić kolorystycznie chociaż do "normalności". Podobny efekt zaobserwowałam przy smarowaniu suchej skóry u Fabisia. Niestety na noc jeszcze się nie odpieluchował, a rzepy pieluch powodują obtarcia i wysuszenie skóry. Na szczęście krem sobie z tym radzi.



Czy jestem zadowolona z efektu, który uzyskałam? Tak. Począwszy od tego, że podoba mi się jego konsystencja przypominająca krem do twarzy, gdy inne kremy tego typu mają konsystencję raczej masła. Następnie podoba mi się w nim to, że skórę nawilża. Inne kremy barierowe po prostu natłuszczają skórę. Tutaj natłuszczanie jest delikatne, a bardziej idzie w kierunku nawilżania i zwalczania tak uporczywego świądu. Na korzyść działa też fakt, że może być używany u dzieci. Podoba mi się też mała tubka (super opcja do torebki), dobry skład. Krem polecam, ponieważ z pewnością warto go wypróbować. U mnie się sprawdził, więc będę do niego z przyjemnością wracać.

A Wy znacie kogoś cierpiącego na AZS?

Zobacz również

0 komentarzy

Subscribe