ZEBRA, CZYLI SMAK DZIECIŃSTWA

23:11

Gdy myślę o moim ulubionym cieście z dzieciństwa, to na myśl jako pierwsze przychodzi mi to o wdzięcznej nazwie Zebra. Uwielbiałam je, ze względu na delikatny smak. Jest idealne, nie za suche i nie za mokre, puchate i bez żadnego kremu. Nadal bardzo je lubię i od czasu do czasu do niego wracam. A ostatnio upiekliśmy je razem z Fabisiem, więc dzielę się inspiracją na niedzielny deser i naszym przepisem :)



Na dużą blachę lub 2 małe keksówki

5 jajek
1 - 1 i 1/4 szklanki cukru
2,5 szklanki + 2 łyżki mąki
1 szklanka oleju
3 łyżeczki proszku do pieczenia
cukier wanilinowy
2 czubate łyżki karobu (lub kakao)
3/4 szklanki coli*

Oddzielamy białka i żółtka jaj. Białka ubijamy z cukrem. Dodajemy po jednym żółtku i miksujemy. Następnie dodajemy po kolei: cukier wanilinowy, proszek do pieczenia, 2,5 szklanki mąki, colę i cienką strużką wlewamy olej. Ciasto dzielimy na 2 części. Do jednej części dodajemy 2 łyżki karobu lub kakao, do drugiej części dodajemy 2 łyżki mąki. Miksujemy. Do przygotowanej formy wlewamy na sam środek 2 łyżki jasnego ciasta, 2 łyżki ciemnego ciasta i tak na przemian aż do wykorzystania całości. Piec w 180 stopniach ok. 45-60 minut. Aby sprawdzić czy ciasto się upiekło należy wbić drewniany patyczek, powinien wyjść suchy.

*można zastąpić białą oranżadą lub gazowaną wodą


Zobacz również

0 komentarzy

Subscribe