MINIMALIZM, CZYLI O ZMIANACH, KTÓRE BYŁY POTRZEBNE W MOIM ŻYCIU

15:28

Zastanawiałam się czy nie odejść. Bo po co trzymać się na siłę czegoś, co przestało sprawiać przyjemność? Nie będę ukrywać, że się wypaliłam i to było głównym powodem tak sporadycznego mojego bywania tutaj. Wszystko przez to, że byłam bardzo zmęczona. Uczelnia zajmująca dużo czasu, wymagający uwagi Fabiś, wieczorna praca... Za dużo, za szybko. Coraz częściej łapałam się na tym, że zamiast wieczorem coś robić, co musiałam, bo było w moim planie, to... zasypiałam. Chyba za dużo na siebie narzuciłam. Dlatego postanowiłam wyrzucić z siebie wszystko i zadecydować co dalej.

Nie będę ukrywać przed Wami, że po części zgubił mnie ten blogowy pęd do tego, aby wszystkiego było więcej i więcej - więcej czytelników, więcej notek, może i dzięki temu więcej korzyści. Ale już jakiś czas temu zrozumiałam, że nie chcę mieć bloga "pod publiczkę" i nie chcę pisać po to, aby czytelnicy do mnie przychodzili, żeby było ich jak najwięcej. Zrozumiałam, że chcę pisać dla siebie, o tym co lubię i co mi sprawia przyjemność.

Zrozumiałam też, że tematyka tylko dziecięca i bycie tylko mamą bardzo mnie ogranicza i duszę się w tym schemacie. Dlatego postanowiłam się z niego uwolnić. A zaczęłam to teraz, od... zmiany szablonu. Bo zmiany wizerunku u kobiety zawsze mają głębsze zmiany ukryte w sobie ;) Może kiedyś zmienię też nazwę bloga? Ale póki co nadal czuję się Misiową, a lepszej nazwy dla siebie nie znalazłam. Bo przecież mamą będę już zawsze, a mój Miś po prostu zmieni się kiedyś w Niedźwiedzia.

Postawiłam sobie skupić się na minimalizmie. Wywalić wszystko co jest mi niepotrzebne i tylko zaśmieca moje otoczenie, powodując chaos. I zrobiłam to i na blogu ustawiając prosty szablon, a w nagłówku dając po prostu ulubione zdjęcia, które będą powiązane od teraz stricte z tematyką bloga. W życiu też postawiłam na minimalizm. Zaczęłam od remontu, a potem przejrzałam nasze szafy, Fabiniowe zabawki... I lżej mi się zrobiło. Nie kupuję na zapas rzeczy, które nie są mi "koniecznie potrzebne". Robię sobie listę, do której wracam za jakiś czas i wtedy wiem czy dana rzecz nie była tylko fanaberią z mojej strony. Przetrząsnęłam szafę wywalając ubrania, które chociaż piękne to do mnie nie pasowały. Z kosmetyków zostawiłam tylko to, co rzeczywiście używam. I wcale nie płaczę i nie smucę się, że takie bogactwo rzeczy mnie ominęło. Bo jest mi z tym po prostu lżej. I skoro udało mi się wokół siebie wszystko uporządkować, to blog też przejdzie zmiany.

Chcę przede wszystkim, aby było nas tu więcej. Wrócić do cotygodniowych podsumowań tego, co działo się u nas. Chciałabym rozwijać pasję związaną ze zdjęciami, bo pomimo sprzętu ja stanęłam w miejscu i nic z tym nie robię. Chciałabym aby wróciły StrojMisie i żeby pojawiało się więcej o stylizacjach dla mam. Chciałabym pisać troszkę o kosmetykach, jakie są fajne i ciekawe, jak o siebie dbać. Chciałabym także wprowadzić z powrotem Misz Masz, ale pod postacią comiesięcznego pokazywania ulubionych zdjęć z Insta. To takie okrojone troszkę plany na to, jak ma być. Od teraz, dziś.

Mam nadzieję, że wszystko to, co siedzi mi w głowie w końcu znajdzie ujście. I po cichu liczę, że ta mała rewolucja jednak przypadnie Wam do gustu.

Także drogie Misie - wracamy już. I mamy nadzieję, że to miejsce zacznie Wam się podobać jeszcze bardziej niż wcześniej. Bo mimo, że nadal jesteśmy Starymi Misiami, to powoli zaczynamy być także Nowymi. Teraz będzie tylko lepiej :)

Jeżeli macie jakieś propozycje o czym chcielibyście przeczytać na blogu, to czekamy na Wasze propozycje w komentarzach. Dajcie też znać, jak podoba Wam się nowy szablon :)

Zobacz również

0 komentarzy

Subscribe