Pierwsze pobieranie krwi i rentgen płuc

23:27

Choroba Fabisia trwa i trwa... W międzyczasie bujamy się od lekarza do lekarza, aby konsultować czy wszystko idzie w dobrym kierunku. Od lekarza pediatry trafiliśmy do pulmunologa, gdzie Fab jest pod stałą kontrolą. Niestety jest też stale na arsenale leków. No, ale nie o tym miało być. Pulmunolog zlecił nam badanie IgA/IgE, które wykonuje się z krwi w celu wykluczenia alergii.

Nasze pierwsze pobieranie krwi, więc strach ogromny, jak to będzie i czy syn się nie zrazi. Odwlekłam w czasie całe 2 dni ;) ale dłużej nie mogłam, więc jakoś trzeba było dać sobie radę. Wieczorem opowiedziałam synkowi, że Pani będzie chciała jego krewkę z rączki i czy mu da troszkę. Wytłumaczyłam, że pani musi jej troszkę wziąć, żeby w końcu wyzdrowiał. Syn chętnie się zgodził. Wytłumaczyłam mu, że pani będzie musiała użyć igły i że troszkę będzie boleć, ale za to (fanfary, matka dziecko przekupiła :D) pojedziemy autobusem i kupimy Kinder Niespodziankę. Dziecko wpadło w zachwyt, więc i strach ciut mniejszy. Rano nie było mi już tak wesoło ;) Ubraliśmy się, poszliśmy na autobus, dotarliśmy do przychodni. Jeszcze raz przypomniałam, że pani zabierze krewkę i będzie kuj kuj, ale za to kupimy jajo. Było troszkę jęczenia w drzwiach, ale do gabinetu wszedł spokojnie. Usiedliśmy razem na krześle, a ja od razu poinformowałam panie, że syn jest niewspółpracujący ;) więc obydwie musiały podejść do nas. Założyliśmy z paniami bransoletkę i szukaliśmy żyłki. Na prawej ręce się nie udało, na lewej żyły nie widoczne. Pani zastanawiała się już nad pobieraniem z palca (a mi od razu przyszło na myśl, że będziemy siedzieć z godzinę, Fab będzie płakał i się wyrywał, a krew będzie ledwo kapać...), ale założyła Fabiemu bransoletkę na lewą rękę i... udało się! Żyła się znalazła. W tym momencie powiedziałam Fabiśkowi, że teraz pani weźmie krewkę, a ja go przytulę. Wtuliłam jego głowę w swoje piersi i... Syn ledwo zapłakał, trzymał rękę cały czas prosto! Szok, szok i jeszcze raz szok! Po skończonym pobieraniu od razu uśmiech, machanie paniom i upominanie się o jajo ;) Ale chwilę musieliśmy posiedzieć i uciskać rękę, żeby nie zrobił się siniak. Później chwalił się wszystkim, że był dzielny!




U lekarza okazało się, że na szczęście wyniki są ok. Jednak niepokojące było 1,5 miesięczne zaflegmienie. Decyzja, że idziemy na rentgen zrobić zdjęcie płuc. Po drodze (bo to piętro wyżej) wytłumaczyłam synkowi, że pani zrobi mu zdjęcie, a on musi się uśmiechać żeby wyszło piękne. Wszedł spokojny z babcią, stał ślicznie, uśmiechał się, a zdjęcie wyszło za pierwszym razem! Wynik dobry, więc zadowoleni wróciliśmy do domu :)

Czemu o tym wszystkim piszę? Bo wiem, że rozmowa z dzieckiem jest bardzo ważna. Lepiej dziecku wytłumaczyć co będzie się działo. Wcześniej się tego bałam. Najbardziej tego, że wiedząc co go czeka będzie płacz, krzyk i kładzenie się na podłodze. Grubo się myliłam. Bo właśnie gdy dziecku tłumaczę, to jest spokojniejsze. Natomiast gdy nagle coś się dzieje, czego nie zna, co może sprawić mu ból, to nie chce współpracować. Dlatego właśnie gdy ktoś się mnie pyta czemu straszę dziecko, to zawsze odpowiadam, że po prostu tłumaczę co się będzie działo. I niech myślą, że jestem wariatką. Najważniejsze, że moje dziecko mi ufa.


Zobacz również

0 komentarzy

Subscribe