Gdzie byliśmy, gdy nas nie było?

14:53

Hello! :)
Po długiej nieobecności powracamy na bloga. Jak wiecie na dłuższy czas zostałam pozbawiona komputera, ale w końcu został naprawiony, więc i dla mnie jest to duża wygoda.

Zniknęliśmy na całe 3 tygodnie. Wszystko spowodowane przez dawno planowany remont. Wymienialiśmy drzwi, wiązało się to z kuciem ścian, więc było i malowanie, i wymiana mebli :) Do tego remont przedpokoju (jeszcze nie skończony) i pokoju Juli pseudo DeDe. Na te 3 tygodnie przenieśliśmy się do baby Boji. Na początku mieliśmy problemy ze spaniem, ale później przywykliśmy. Fabiś zakochany w babci, nawet przez sen ją wołał. Ale sielanka się skończyła. Wczoraj wróciliśmy do domu, a wieczorem Fab nie mógł znaleźć sobie miejsca. Popłakiwał, prawie do północy nie mógł usnąć, wołał babę Bojo... Tęsknota... Bo dziwnie tak wrócić nam było po takiej przerwie. Na szczęście babcia mieszka blisko, więc możemy ją często odwiedzać :) A dzisiaj babcia nawiedza nas, żeby zobaczyć jak te remonty nam poszły.





W ciągu tych 3 tygodni Fabiś chorował. Przywlókł wirusa ze żłobka (bo bardzo inteligentna matka puściła dziecko z zapaleniem oskrzeli i jeszcze tym się szczyciła w szatni...). Wizyty u pediatry, skierowanie do pulmunologa... Bujanie się od przychodni do przychodni. Portfel schudł w zastraszającym tempie, ale dla dobra dziecka wszystko! Przez te 3 tygodnie był pod inhalacjami (które będą kontynuowane 3 miesiące), syropami, tabletkami... Do tego byliśmy na pobieraniu krwi w kierunku IGe/IGa gdzie wszystko na szczęście jest w normie. Fabiś miał też rtg płuc, wynik też ok. Diagnoza po 3 tygodniach - osłuchowo jest w miarę, ale żłobek na 1,5 miesiąca a może w ogóle trzeba będzie odpuścić. Także nie nudziliśmy się. O pobieraniu krwi i rtg napiszę coś więcej w osobnej notce, o tym jak się przygotowaliśmy do tych badań, aby obyło się bez płaczu.

Tęskniliście za nami? :)

Zobacz również

0 komentarzy

Subscribe