Pierwszy tydzień w żłobku

14:31

Wiem, że jesteście ciekawe jak nam minął. Pytacie w wiadomościach i na fejsie jak było, także dzisiaj wpis o naszym pierwszym tygodniu w żłobku :)

Poniedziałek - szłam z duszą na karku. Umówiłam się z panią wychowawczynią, że przyprowadzę Fabisia na pół godzinki. Tak, aby chwilę się pobawił i zjadł zupkę. Postanowiłyśmy, że najlepiej będzie przyprowadzić go o 9:30, gdzie zupka jest o 10. Przyszliśmy do żłobka, odnaleźliśmy nasz znaczek (z autkiem!), przebraliśmy buciki. Fabiś wziął ze sobą autko i Georga. Wytłumaczyłam mu, że idzie na chwilkę do dzieci, a mama będzie czekać w szatni. Drzwi się otworzyły, zobaczył dzieci i nie oglądając się na mnie poszedł ;) Stanęłam na korytarzu i czekałam, płaczu nie było słychać. Po 10 minutach słyszę, że drzwi od sali otwierają się. Wychylam się delikatnie i co widzę? Fab sam otworzył sobie drzwi i wyszedł :D Na szczęście nie zdążył mnie zobaczyć, a pani szybko zareagowała. O 10 zjadł zupkę, pani wyszła i powiedziała, że w sumie grzecznie się bawi. Więc czekałam. W sumie był 1,5 godziny. Stwierdziłam, że lepszy niedosyt niż przesyt. Po wszystkim poszliśmy na plac zabaw. Po drodze Fabiś z radością i przejęciem opowiadał, że były dzidzi, bum bum i niaaam ;)

Wtorek - Tym razem Fabiś miał już zostać sam od 9:30 do 11. Całą drogę do żłobka szedł zadowolony i uśmiechnięty. Po wejściu do budynku zaczął troszkę pojękiwać, że chce na pole. Przy przebieraniu podobnie. Po otworzeniu drzwi na salę zaczął płakać. Pani wzięła go na ręce, a ja wyszłam. Tak bez emocji. Wiedziałam, że dla niego tak będzie lepiej... Chociaż po wyjściu z budynku miałam łzy w oczach... Wróciłam po niego o 11 i znowu zadowolony opowiadał co robił. I znowu poszliśmy na plac zabaw wyszaleć się.


Środa - kryzysowy dzień. Od razu po wstaniu Fabiś płakał, że dzidzi nie. Całą drogę do żłobka lamentował, że chce do baby Boni. Więc całą drogę opowiadałam mu, że idzie do dzieci, że będzie jeździł autkami, zje niam niam obiadek i mama zaraz po obiadku po niego wróci. Płakał. Przy odbieraniu widziałam, że miał jeszcze zapuchnięte oczka. Ale pani mnie uspokoiła. Troszkę płakał, ale zabawiały go i nie pozwalały zastanawiać się gdzie jestem. Po żłobku poszliśmy na plac zabaw, ale po 10 minutach kazał się położyć spać, taki był zmęczony.

Czwartek - od rana tłumaczyłam Fabisiowi, że idzie do dzieci pobawić się, a mama po obiadku zaraz po niego przyjdzie. Myślę, że zrozumiał i zapamiętał, bo spokojnie wszedł na salę, pożegnał się i poszedł się bawić. Tym razem był dłużej, bo odebrałam go po drugim daniu. Chyba się nim nie najadł, bo całą drogę upominał się o jedzenie :D

Piątek - tak samo, jak i w czwartek ze spokojem poszedł na salę. Ba, widziałam w jego oczach, że cieszy się na widok dzieci - w końcu troszkę je już poznał :) Odebrałam go po obiadku, czyli po godzinie 12. Umówiłam się z panią, że w poniedziałek Fabiś przyjdzie już na śniadanko, czyli między 7 a 8 rano (śniadanie jest o 8:15).

Niestety w sobotę Fabiś dostał katarku, w niedzielę wieczorem zaczął pokasływać, więc w poniedziałek zamiast do żłobka trafiliśmy do pediatry. Początki jakiegoś wirusa i lekko czerwone gardełko. Dostaliśmy syrop i nakaz przetrzymania tygodnia w domu ;) Dziś idziemy na kontrolę i zobaczymy czy wszystko już ok. Musimy mieć też zaświadczenie od lekarza, że Fab jest zdrowy inaczej nie przyjmą go w poniedziałek do żłobka (co mi się bardzo podoba).

A jak Wam minęły pierwsze żłobkowe czy też przedszkolne dni? :)

Zobacz również

11 komentarzy

  1. Wini chodzi do żłobka już od dawna, ale na wakacje zrobiliśmy przerwę więc od Wrzesnia wszystko zaczęło się od nowa czyli tak jak u Was ale dziś już sam pobiegł do sali tak, że go Pani ledwo dogoniła...grunt to zaufanie do Pań no i sprawdzony żłobek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaufanie do Pań i ich metod wychowawczych jest najważniejsze! :)

      Usuń
  2. U nas też poszło całkiem dobrze. Syn niestety w tym tygodniu został w domu, ze względu na katar i mówił, że nie może się doczekać jak wróci i będzie się bawił z dziećmi, czyli nie było źle. ;) Ale ten tydzień to ogólnie jakiś pechowy - wśród znajomych i też na blogach jak czytam, to większość dzieci chorowało lub miało katar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie to wina pogody, bo nie wiadomo jak te nasze dzieciaczki ubierać. Ostatnio niby było słońce, ale jak zaczęło wiać, to takim lodowatym wiatrem :/

      Usuń
  3. Brawo Fabiś! Dzielny chłopiec :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i super że mimo środowego kryzysu jednak Fabisiowi spodobało się przedszkole .. Dzielny i mądry z niego chłopczyk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu może pobawić się z rówieśnikami :)

      Usuń
  5. Wychodzi na to, że będzie coraz lepiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas na początku płacz straszliwy, bo zmiana żłobka/przedszkola i ciągle Fabiś mówił, ze chce do starego przedszkola. Ale teraz po 3 tygodniach wiem ze podjełam słuszna decyzje i Fabiś już z radościa chodzi mówi ''mamus miłej pracy" i leci do dzieci. Wiec chyba bedzie już dobrze.

    OdpowiedzUsuń

Subscribe