O prywatności na facebooku

15:14

Nie ja pierwsza i nie ostatnia dodałam zdjęcie swojego dziecka na facebooka. U mnie przyczyna jest prosta - rodzina jest rozrzucona po całym świecie i w jednym miejscu mogę im wszystkim pokazać co u nas słychać oraz w jednym miejscu z nimi podyskutować.

Jak chyba każda mama swój profil zabezpieczyłam zakładając tak zwaną kłódkę, czyli pozwalając na oglądanie treści tylko przez znajomych.
Nie miło się zdziwiłam, gdy jedno z moich zdjęć udostępnił obcy mi facet. No bo jak to? Przecież profil jest zamknięty.

No niestety tak dobrze nie ma. Większość osób wrzuca zdjęcia bezpośrednio na Oś Czasu, która jest widoczna dla wszystkich (zdjęcia w tle również). Nie każdy o tym wie.

Jak w najprostszy sposób zabezpieczyć swoje zdjęcia? Tworząc prywatne albumy, w które od razu dodajemy zdjęcia. 


Co zrobić natomiast ze zdjęciami, które już wiszą nam na Osi i mają status publiczny? Można je przenieść do prywatnych albumów 


Bądź wchodzić w każde zdjęcie osobno i zmieniać jego ustawienia z publiczne na to, które Was dokładnie interesuje.


Dlaczego właściwie oburzyło mnie, że ktoś udostępnił moje prywatne zdjęcie, skoro i tak znajduje się ono na blogu?
Ano dlatego, że po pierwsze na blogu widzą je w większości osoby, które interesują się tematem związanym z parentingiem i wchodzą tutaj aby poczytać co u nas słychać. Po drugie nie jestem aż tak popularną blogerką żeby czytał mnie cały internet czy całe miasto ;) A po trzecie - nie każdego lubię, więc po to mam ustawienia prywatne, żeby mi tam nie zaglądał. A nie czarujmy się - osobom w moim wieku zwisają i powiewają blogi o rodzinnej tematyce.

Dlaczego żongluję swoją i dziecka prywatnością i udostępniam swoje imię i nazwisko?
Ponieważ jestem osobą publiczną skoro prowadzę bloga. Bo mam sporo swoich czytelniczek w znajomych na fb i często z nimi piszę, więc... od dawna sporo osób je zna.
Ba, internet nie jest anonimowy i łatwo dojść po numerze IP kto tak naprawdę zostawia komentarz. Dlatego obrażajcie dalej anonimki, będzie o co Was pozywać kiedy przekroczycie pewne granice.
A moje dziecko mojego nazwiska nie nosi, więc wybaczcie, ale atak Wam się nie udał ;)

Dlaczego udostępniam zdjęcia dziecka w sieci?
Mam świadomość tego, że w sieci jak i w zwykłym życiu są pedofile. Że dzieci są wykorzystywane na całym świecie, w każdej minucie. Ale nie można też popadać w skrajności. Gdybym miała całe życie zastanawiać się, czy aby nie spotka mnie coś złego, to nie wsiadłabym nigdy do samochodu - bo mogę mieć wypadek, nawet jeśli będę ostrożnie jeździć. Nigdy nie miałabym swojego zdania - bo co by ludzie powiedzieli.
W dobie internetu należy walczyć z cyberpedofilią. Dlatego ta lekcja nauczyła nie tylko mnie, ale także i Was, że internet i fejsbuk są zdradliwe. 
Pamiętajcie o tym, żeby nie wstawiać przede wszystkim zdjęć roznegliżowanych dzieci - które siedzą na nocniczkach czy ubikacjach. A coraz częściej spotykam się na fejsie właśnie z takimi zdjęciami.
Pamiętajcie także o tym, że Wasze dzieci kiedyś mogą te zdjęcia zobaczyć. Dlatego ja właśnie nigdy nie wstawiam zdjęć, które mojego syna w przyszłości by zawstydziły czy zdenerwowały - bo mina nie ta, bo roznegliżowany. Nie ośmieszam go, szanuję bo też ma do tego prawo. Zdjęcia zawsze są u mnie przebrane, tak samo na blogu, jak i w domowym albumie.


Przyznam Wam szczerze, że pierwszy i ostatni raz odpowiadam na hejtujące mnie komentarze. Bo krytyka osób, które nie potrafią się pod swoimi słowami podpisać imieniem i nazwiskiem po prostu zwisa mi i powiewa w okolicach pasa ;) Jednakże wiem, że są osoby, które nie życzą mi źle, a są ciekawe moich decyzji - więc odpowiedziałam na te pytania. Więcej nie zamierzam.

Od dziś na blogu pojawia się jednak całkowita moderacja komentarzy. Te anonimowe osiągnęły absurdalnie żenujący poziom i nie chcę, aby oglądały światło dzienne. Anonimowe komentowanie nadal będzie możliwe, jednak przed publikacją komentarza będę mieć do niego wgląd.

Zobacz również

6 komentarzy

  1. Trzeba uważać. U mnie anonim nie komentuje. Jest tyle opcji z wyboru komentuj jako, że usunelam taką opcję. A jak ma coś waznego to niech napisze maila.
    Widzisz dzięki za informację o tej osi czasu

    OdpowiedzUsuń
  2. oś czasu też można ustawić dla znajomych, oraz wykluczyć tez osoby, którym się nie chce udostępniać. ja tak mam i mam nadzieje, że to działa..

    OdpowiedzUsuń
  3. Nad internetem nie ma kontroli. Żadnej. Dlatego też na moim blogu nie ma zdjęć moich dzieci en face. Na FB też nie. Chcę żeby same decydowały o tym kto i jak je widzi, jak już będą starsze. Mimo, że tak bardzo chciałabym się teraz nimi pochwalić, jaka jestem z nich dumna, jakie są wspaniałe... Ale szanuję, że ktoś ma inne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Ano dlatego, że po pierwsze na blogu widzą je w większości osoby, które interesują się tematem związanym z parentingiem i wchodzą tutaj aby poczytać co u nas słychać. "

    Sęk w tym, że nie tylko tacy czytelnicy trafiają na Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na Twój profil na fb trafiłam kiedyś przypadkowo chyba przy okazji koncertu charytatywnego w którym brał udział MT. nie pamiętam ale powiem Ci że nie miałam Cię w znajomych a widziałam wszystkie Twoje zdjęcia . Sprawdź jeszcze czy aby na pewno wszystko masz ''pod kluczem'' Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już mnie nic nie zdziwi. Czasami się zastanawiam czy w ogóle dobrze robię dajać tyle zdjec z naszego życia...Ale sama już nie wiem

    OdpowiedzUsuń

Subscribe