Tydzień w zdjęciach

18:03

Ten tydzień minął wyjątkowo szybko. Spędziłam go "po drugiej stronie" laptopa, po prostu relaksując się w wolnym czasie. Takie dni były mi potrzebne. Wracam do Was z nową energią, pomysłami i w niedługim czasie... konkursem. Bardzo wspaniałym konkursem, bo charytatywnym. Ruszamy 1 maja, ale o tym jeszcze cicho sza :)

Tydzień w zdjęciach

MB truła mi od chyba 3 miesięcy, żeby ściąć Fabiemu włoski. Byłam nieugięta - do czasu. Ostatnio młodzieniec ma bunt kąpielowo-myjąco-włosowy, więc krótsze włosy myje się łatwiej i szybciej. Decyzja zapadła i włoski zostały obcięte. Pod moją nieobecność. Przy mnie na 200% nie dałby sobie nic zrobić, a przy babci był grzeczny i nawet dał się podgolić maszynką! Wybrana przez Babcię fryzura, to początek zapuszczania "na Prokopa" ;)



11 maja komunia chrześniaka mojej mamy - wczoraj dostaliśmy zaproszenie. Trzeba zacząć myśleć nad kreacją dla siebie i juniora.


W tym tygodniu zakupy ograniczyłam do kupienia kredek i kredy. Postawiłam na bardzo lubiane przeze mnie jako dziecko kredki Bambino. Pamiętam, że bardzo lubiłam nimi rysować. O wiele bardziej niż zwykłymi czy woskowymi kredkami :) Kupiłam także kredę, taką grubszą żeby nie łamała się tak szybko. Fab oczywiście już nią rzucił i niektóre kolory pękły na pół. Ale mąka się z nich nie zrobiła.




Relaks, relaks i jeszcze raz relaks. Czytanie blogów, kawa, herbatnik i mięciutki kocyk (do kupienia np. tutaj). Czego chcieć więcej? :)
Syn oczywiście zawsze musi spróbować co tam mama pije ;) Ale bez obaw! Pijam mleko z kawą :D



Dzisiejszy dzień jest dla nas smutny. Wyjechała MB. Wróci najwcześniej za 3 miesiące, prawdopodobnie na 2 tygodnie i znowu wyjedzie. Cóż, na podkarpaciu ciężko o pracę i żeby mieć co jeść moja mama mama wyjechała do pracy zagranicę. Już tęsknimy! Nawet kilka łez nam poleciało, gdy MB zjeżdżała windą w dół... Jutro rano powinna być na miejscu - w Holandii.



W związku z wyjazdem MB przejmujemy kuchnię i kucharzymy. Mały pomocnik tak był zafascynowany kotletami, że nie dość, że oblizał językiem surowy kotlet (sic!), to jeszcze taki surowy, w panierce próbował zjeść. Ciężko mieć oczy dookoła głowy i dziecko sięgające do stołu. Na szczęście Fab jednak wolał jeść usmażone mięso ;) (mam nadzieję, że po tym polizaniu nic mu nie będzie :/)



I na sam koniec - zdjęciowe podsumowanie uprawy. Miałam popikować pomidory, ale nie mam pojemniczków. Muszę coś jak najszybciej wynaleźć :/ Pietruszka naciowa w końcu zaczyna wyglądać pietruszkowo :)




Ciekawe linki

A jak Wam minął ten tydzień? :)

Zobacz również

17 komentarzy

Subscribe