Mleczna droga

17:19


Chyba każda mama będąca w ciąży zastanawia się nad tym, czy dane jej będzie karmić piersią. Nie inaczej było ze mną. Sprawa nie była dla mnie taka oczywista. Zarówno ja, jak i moje rodzeństwo byliśmy karmieni specjalistycznym mlekiem dla dzieci ze skazą białkową. Bałam się, że to samo przytrafi się również i mi.
3 lipca przyszedł na świat Fabiś. Po 17 godzinach porodu sn skierowano mnie na cc. Dziecko zobaczyłam tylko chwilkę po 3 godzinach od operacji. Położna złapała najpierw mojego sutka, wycisnęła troszkę siary i stwierdziła, że przystawi dziecko. Złapała synka za uszy i na siłę, płaczącego próbowała przystawiać. Nie załapał, usnął przy piersi. Zabrano go na całą noc pomimo moich protestów. Zobaczyłam go dopiero rano dnia następnego. Pomocy przy karmieniu żadnej, no może jedynie taka, że na siłę wpychali nam butelkę z mm, bo "za szybko spadnie mu poziom cukru". Po kilku godzinach stania mi nad głową poddałam się. Położna przyniosła butelkę z mm. Na szczęście Fabiś nie załapał smoczka.
Od tamtej chwili położne chyba mnie znienawidziły. Wszystko przy dziecku robiłam sama, nie chciałam go oddawać. Nawet w trakcie kąpieli wchodziłam do ich pokoju i sprawdzałam czy aby na pewno nie dokarmiają go glukozą lub mm. Po 3 dniach miałam pogryzione i popękane sutki. Leżałam rozwalona na łóżku z wyciągniętymi piersiami, wysmarowanymi maścią, bo wszystko je drażniło. Po 12h pomogło. Dzięki Bogu koleżankom z sali taki widok nie przeszkadzał!
Wyszliśmy do domu po 5 dniach. I tutaj zaczęły się schody, bo "dieta matki karmiącej". Od razu ją obaliłam. Jednak jadłam lekkostrawne posiłki, gotowane. Bałam się bardziej o swoją ranę i wzdęcia po cc, niż o brzuszek synka. Powoli testowałam coraz więcej produktów, aż po miesiącu zjadłam pierwsze smażone potrawy. Niebo w gębie! Żeby nie było tak kolorowo okazało się, że Fabiś cierpi na kolki. Metodą prób i błędów wykluczałam kolejne produkty ze swojej diety: ciemny i mieszany chleb powodował bóle brzuszka, więc przerzuciłam się na tostowy; zero nabiału, produktów mlecznych, bo kończyło się to ogromnymi wzdęciami u synka. W sumie do 7mż Fabisia nie jadłam "normalnego" chleba i przetworów mlecznych. Aczkolwiek co jakiś czas sprawdzałam, czy już mogę wprowadzać te rzeczy do jadłospisu, ale nadal wywoływały kolki. Przemęczyłam się, dałam radę.
Pierwsze produkty wzdymające spróbowałam po roku od cc. I najpierw zjadł je Fabiś, a dopiero potem ja. Czemu? Miałam ogromne wzdęcia połączone z bólami w okolicy blizny. W sumie tak jest do tej pory, więc staram się ograniczać nasiona strączkowe i banany.
A jak jest teraz? Jem wszystko na co tylko mam ochotę. Fabisia nic nie boli. Koszmar kolek powoli zaciera się w mojej głowie. Nawet już nie pamiętam jak to było.
Karmię nadal. Tak, Fabiś ma 19 miesięcy i nadal jest karmiony piersią. Sprawia nam obojgu to ogromną radość. Karmienie daje mi poczucie ogromnej więzi z dzieckiem, uwielbiam to robić. Kocham patrzeć w te malutkie oczka, które ufnie na mnie spoglądają w tych chwilach. Kocham patrzeć na radość w jego oczach, gdy widzi, że zaraz będziemy cycać. Kocham w karmieniu to, że moja pierś jest dla Fabisia symbolem bezpieczeństwa i spokoju. Kocham bliskość, którą obydwoje wtedy czujemy.
Za każdym razem gdy karmię przypominają mi się słowa położnej, przy której rodziłam: kiedyś pierś będzie najlepszym przyjacielem Twojego dziecka. I tak właśnie jest. Nie żadne silikonowe smoczki, tylko ta pachnąca, miękka i ciepła pierś.
Karmię 19 miesięcy i będę karmić do momentu, gdy Fabiś sam z tego zrezygnuje. Choć na początku planowałam karmić jedynie 6 miesięcy :)
Spotykam dużo zdziwionych spojrzeń i pytań: to Ty dalej karmisz? Karmię. I zawsze wtedy odpowiadam, że jak będzie trzeba, to i do 18stki dociągniemy. Najpiękniejsze jest wtedy to, że zdziwienie zmienia się w: masz rację, przecież Twoje mleko jest dla niego najlepsze.
Kochane mamusie kp, życzę Wam tak pozytywnych ludzi wokoło siebie, którzy rozumieją i pięknej przygody. Warto walczyć o pokarm, ja sama o tym się przekonałam. Teraz nie wyobrażam sobie innej drogi niż ta, którą razem idziemy.


Zobacz również

25 komentarzy

  1. podziwiam Cię, bo ja nie wytrzymałam 2 miesięcy
    Tobie wyda się to dziwne, ale ja nie lubiłam karmić piersią
    ( tu wkracza wstyd, którego nie byłam w stanie przezwyciężyć)
    przez własne CHORE widzimisię odebrałam Lu to co najlepsze,
    ale dlatego też postanowiłam się katować laktatorem i do 10 mż Luśka była na moim odciągniętym ( w łazience, za zamkniętymi drzwiami) mleku! męczyłam się, ale teraz nie żałuję
    może przy drugim do tego dorosnę !!
    jeszcze raz- PODZIWIAM :)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do pewnego momentu też wstydziłam się, gdy ktoś oglądał mnie karmiącą, ale później... to wszystko stało się takie naturalne

      Usuń
    2. Mnie też na początku to krępowało, ale szybko się tego wstydu pozbyłam. Nasza mleczna droga była wyboista, bo i był okres (dość długi) kiedy zmuszona byłam mleko odciągać i podawać w butelce, ale wiem, że było warto się tak męczyć. Syna nigdy nie dokarmiałam. Potem wrócił na właściwe tory i tak jest do teraz, czyli tak jak u Was 19 miesięcy :) Uwielbiam to tak samo jak Ty :)

      Pozdrawiam, Kasia M. :)

      Usuń
  2. Czuje dokładnie to samo ;)
    Jasiek przy piersi zawsze sie uspokaja staje sie małym aniołkiem

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mówię, że będę karmić do osiemnastki :D Na razie mija 19. miesiąc ;)
    Czasem mam dość-szczególnie w nocy, bo mój żarłoczek wtedy jest najbardziej głodny (albo najbardziej potrzebuje tulenia)... ale już teraz wiem, że kiedyś będzie mi tego brakować...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz że "każda zastanawiała się czy bedzie jej dane karmić". Ja się nie zastanawiałam. Ba! Ja wiedziałam że będę karmić.
    A tu dupa. Dupa i dwa wiszące flaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmienie zaczyna się w głowie. Stres nie sprzyja karmieniu, więc może to o to chodzi? Może stres zahamował laktację

      Usuń
  5. Mnie odrzuca karmienie takich dużych dzieci, ale to ja ;) Najważniejsze, że Wam tak dobrze i nie zamierzam broń Boże Was yy... linczować? Wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Realnie patrząc to wcale nie jest jeszcze dużym dzieckiem. Dalej jest dzieckiem, które potrzebuje mleka, mamy i bliskości :)

      Usuń
    2. Mnie też odrzuca. Zakrawa wręcz na zboczenie. Jednak każdy robi to, co chce.

      Usuń
    3. Karmienie zboczeniem? :o Niby dlaczego?

      Usuń
    4. Karmienie zboczeniem?. Padłam po prostu, padłam.
      ps. Jak nie mleko matki, to mleko MM. Ale mleko musi być.

      Usuń
  6. Witam w świecie długo karmiących.
    Dlaczego w szpitalach jest taka "obsługa" chamowata, że klękajcie narody.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też karmię i jak na razie zapowiada się na długie karmienie bo Julo nie chce słyszeć o butelce więc będziemy cycać ile będzie trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj ja marzyłam o tym zeby karmić jak najdlużej. Ale już w szpitalu były problemy bo Julian nie umiał chwycić piersi i bardoz się oboje męczyliśmy. Polożne krzyczały że dziecka nie karmię bo płacze, a ja płakałam bo probowaliśmy cały czas a on nie potrafił załapać. żadnej konkretnej pomocy. więc był dokarmiany mm. Gdy wrócilismy do domu dalej dostawał mm, do szóstego dnia życia, kiedy tak się przejadł mm, że stwierdziłam o nie, choćbysmy mieli ryczeć cały dzien to nauczymy się pić z piersi. i nauczyliśmy. 3,5msc był tylko na piersi, ale potem kryzys, straszny stres przez 2 miesiące i mleka było strasznie mało. zaczełam dokarmiać mm, i po 1,5msca karmiłam już tylko mm.

    OdpowiedzUsuń
  9. pamiętam jak piękne to było i jak bardzo płakałam po odstawieniu Julka....:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję zwycięstwa w walce o mleko. I bardzo współczuję szpitala... Miałam syna ciągle przy sobie, zabierali tylko na kąpanie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałam karmić maksymalnie 6 m-cy, bo to uważam za optymalne i tak było. A i skazę białkową znamy - mm specjalne na receptę wciąż z Juniorem przerabiamy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi niestety nie było dane karmić dłużej niż 3 tygodnie ;( Idiotyczny błąd lekarski. Bardzo ubolewam nad tym faktem i mam nadzieję, że jeśli będę miała drugie dziecko to uda się je karmić piersią.

    OdpowiedzUsuń
  13. Karmienie zaczyna się w głowie i trzeba do niego podejść na luzie, nie stresować sie czy sie uda czy nie. To sama natura, wiec powinno być dobrze, a im częściej podajemy, tym wiecej mleczka mamy ;) Ja karmie już ponad 2 i pół roku ;) Uwielbiam to i moja Natalka również ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola podziwiam, że tak długo karmisz Natalkę!

      Usuń
    2. Wow, niezły wynik! Gratulacje :)

      Usuń
  14. Mój ma już 20 miesięcy i karmię do dziś i zamierzam karmić dopóki synek już nie będzie chciał cucusia.

    OdpowiedzUsuń
  15. A my niespełna tydzień temu zakończyliśmy, wynik= 21,5 miesiąca. Jestem dumna z takiego czasu, choć jest mi trochę szkoda... Ale podsumowując dobrze zrobiłam :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Subscribe