GDY DZIECKO UTYKA

15:57



Kilka dni temu na blogowym fan pejdżu zastała Was taka wiadomość. Trafiliśmy na pogotowie. Powód? Utykający Fabiś.
Wszystko zaczęło się 11 lutego. Od rana Fabianek lekko utykał na lewą nogę. Wybraliśmy się na spacer, gdzie było to ledwo widoczne. Potem drzemka. Po drzemce utykanie było już rzeczywiście widoczne, bo każdy pytał co się stało. Razem z MB zastanawiałyśmy się o co chodzi, bo ani się nie wywrócił, ani nie uderzył. Obejrzałyśmy nóżki, zero zadrapań czy siniaków, nóżki nie były spuchnięte, ani obolałe. Podeszwa stóp cała, bez wbitych odłamków czegokolwiek. Zadecydowałyśmy, że jeśli do rana nie przejdzie, to pojedziemy wieczorem na pogotowie (żeby zaoszczędzić sobie wizyty w przychodni pełnej chorych ludzi).
12 luty, rano Fabiś wstał i dalej kulał. Zadecydowałyśmy, że wieczorem jedziemy. Po godzinie 17 zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy. Na SORze było tragicznie. Fabianek w ogóle nie zginał lewego kolanka, bardzo widocznie kulał na lewą nóżkę. Dodatkowo stawiał ją dziwnie w bok. Miałam wrażenie, że zaraz nóżka mu się złamie... Po pół godzinnym oczekiwaniu na lekarza zostaliśmy przyjęci. Synek przeszedł się po sali, lekarz wydotykał nóżką i stwierdził, że... dzieci tak chodzą i wg niego to normalne. Po czym wyprosił nas z gabinetu, mówiąc że idzie na neurologię i żebyśmy zaczekali na zewnątrz. On się miał w tym czasie zastanowić nad tym, co robić. Wrócił po godzinie i stwierdził, że nie ma sensu poddawać nóżkę naświetleniu promieniami. Wg lekarza dziwnym był fakt, że Fabianek staje na nogę, bawi się, tańczy i daje ją dotknąć. Dostaliśmy skierowanie do chirurga-ortopedy dziecięcego. Po powrocie do domu Fabianek rzeczywiście jakby mniej utykał.


Stwierdziłam, że cały następny dzień go poobserwuję. Ale MB stwierdziła, że możemy najwyżej obserwować także przez weekend i w poniedziałek (jeśli nie przejdzie) udać się do chirurga.Cała rodzina w panice co się dzieje, non stop telefony jak nie od MT, to od Baby Boni. Aż do wczoraj. Jeszcze rano lekko utykał na lewą nóżkę. Po popołudniowej drzemce dziecko obudziło się jak gdyby nigdy nic i... normalnie chodzi. Jestem w lekkim szoku. I kompletnie nie mam pojęcia o co chodzi.
Czy to była taka zabawa, jak wtedy gdy dziecko odkryje, że może chodzić na paluszkach? Oby. Mimo wszystko najadłam się sporo strachu... Skierowanie do chirurga chyba i tak wykorzystamy, zrobimy sobie kontrolę nóżek, bo lekko ucieka mu lewa stopa.
Ufff, obyśmy nie mieli więcej takich akcji!

A może Wy spotkałyście się z podobną sytuacją?

Aktualizacja.

Kochani dostaję od Was mnóstwo wiadomości dot. utykania na nóżki u Waszych dzieci wraz z pytaniem, jak to wszystko skończyło się u nas. Na szczęście od tamtej pory podobna sytuacja nie miała miejsca, Fabiś na nóżkę nigdy więcej nie utykał. Prawdopodobnie była to u niego nowa umiejętność, którą odkrył. Nie zostawiłam jednak tego tematu. Na każdej wizycie u lekarza rodzinnego rozbieram Fabisia do bielizny, pokazuję w jaki sposób chodzi, a lekarz sprawdza czy stawy rozwijają się w sposób prawidłowy. Na szczęście wszystko jest ok.

Jeżeli macie jakieś wątpliwości dotyczące stanu zdrowia Waszych dzieci, nie bójcie się zasięgnąć opinii lekarza. Utykanie może być zabawą dziecka podczas odkrycia takiej umiejętności, ale może też świadczyć o chorobie. Jeśli pomimo zapewnień lekarza, że jest ok dziecko nadal utyka przez kilka dni - nie wahajcie się wizyty u ortopedy. Lepiej dmuchać na zimne.

Mam nadzieję, że troszkę Wam pomogłam w rozwianiu wątpliwości.

Zobacz również

12 komentarzy

Subscribe