Minęły 2 lata

23:08



Budzę się po ciężkiej nocy. Już wiem, że muszę pokonać swój strach i w końcu to zrobić. Razem idziemy do apteki, tej przy domu. Chowam się za murem, żeby czasami ktoś ze znajomych mnie nie zobaczył, żeby nie wiedział, że to dla mnie. Policzki mi płoną, z nerwów i zażenowania. Idziemy do domu, a ja go oglądam. Jest różowy i przyprawia mnie o mdłości, ze stresu. Odpakowuję, czytam instrukcję i idę. Z nadzieją, że może jednak nie... Robię...

2 kreski

Pierwsza myśl? O rany, będę mieć dzidziusia! Druga? Matko kochana, to nie prawda. To nie mogło się przydarzyć właśnie mi. Wracam zapłakana do pokoju. Płaczę cały dzień. K mnie pociesza...
Wieczorem jestem pogodzona z myślą, że właśnie moje życie obraca się o 180 stopni. Jednak prawda nie do końca chce dotrzeć do mnie. Bo boję się konsekwencji. Przecież mam tylko 20 lat i całe życie przed sobą. Dziecko wszystko przekreśla....


Dokładnie to działo się w mojej głowie 2 lata temu. Przerażenie. Nie podejrzewałam, że mogę wpaść. Ja? Ja zawsze krzywo patrzyłam na te, którym się to przydarzyło. Los dał mi taką nagrodę.

Nigdy nie będę żałować tego, że mam dziecko.

Moje życie rzeczywiście obróciło się do góry nogami. Z podlotka stałam się kobietą. Pewną siebie, swoich przekonań. Wiedzącą do czego chce dojść w życiu i co osiągnąć. Stałam się w końcu punktualna i bardziej zorganizowana. Ale przede wszystkim... zyskałam najcenniejsze co mogłam: dziecko. Nie wyobrażam sobie życia bez syna. Jest moją największą miłością, całym moim życiem, największym skarbem jaki mi dano! Jego uśmiech, te małe gładzące mnie rączki, to kochane słowo mama, tak wiele wynagradza...

Nie czuję się stracona. Ba, ja nic nie straciłam! I ciągle udowadniam sobie i światu, że dziecko niczego nie przekreśla, a motywuje.
Dzięki niemu i dla niego zdałam maturę, prawo jazdy, poszłam na studia. Bez niego nie miałabym tej determinacji, którą mam teraz. Bo wiem, że mam o co i dla kogo walczyć.

Dlatego dziękuję. Dziękuję, że jesteś synku! Sprawiłeś, że jestem lepsza. Sprawiłeś, że całe moje życie jest tak piękne. Bo moim życiem jesteś TY.

_____________________________

Przygotowałam dziś post przenoszący Was do moich wspomnień. Mam w domu wielkie pudło, w którym umieszczam właśnie wspomnienia. Jeszcze nie wszystkie są w środku, bo np. zdjęcia usg znajdują się w czeluściach teczki z dokumentami ;) Ale powoli zbieram to, co dla mnie dużo znaczy. Jedne mamy przygotowują takie pudełka dla swoich dzieci. Ja je zrobiłam dla siebie. Żeby móc sobie wracać do wspaniałych, pierwszych chwil.

Dziś jest dobry dzień, aby pokazać Wam zawartość tego pudełka.



Pierwsze co znalazło się w pudełku, to test ciążowy, kartka wisząca nad wózeczkiem w szpitalu, identyfikatory z rączki i nóżki, oraz cegiełka na szpital, którą płaci się przy odbiorze wypisu ze szpitala.


Pierwsze skarpetki. Kupione w sklepie u nas w mieście. Wcześniejsze, które wydawały mi się malutkie (kiedy byłam w ciąży) okazały się... wielgachne. Kupiliśmy wtedy błękitne i zielone. Liliputki maleńkie


Pierwsza czapeczka. Mieliśmy spory problem z kupieniem takiej, w rozmiarze który byłby dobry na maluszka. Ta jest idealna przy obwodzie główki 35 cm.


I pierwsze buciki, które miał na nóżkach w jeden z chłodniejszych dni. Takie malutkie...


Najmniejsze body, które wyszperałam w jego ciuchach. W rozmiarze 50


Pierwszy smoczek, który nie był zbyt długo używany.



Pieluszka w rozmiarze 1. Jak na lalkę! A pomyśleć, że małemu musiałam rzepy przyklejać jeden do drugiego, inaczej zsuwał się z tyłeczka...



Zaproszenie na chrzest, o którym pisałam Wam w tej notce


I kilka kartek z chrzcin wraz z białą szatką. Reszta kartek i świeca są u MT :)


I pukiel włosów. O pierwszej wizycie u fryzjera też Wam pisałam :)



Tymczasem idę całować i tulić to moje szczęście, bo chwile są  tak bardzo ulotne...

Buziaki


Zobacz również

31 komentarzy

  1. Pięknie opisałaś te pierwsze chwile, kiedy dowiedziałaś się, że będziesz mamą :) Ja robiłam swój test ciążowy (z wielką nadzieją, że tym razem nam się udało) o miesiąc wcześniej niż Ty :) Na serio!
    Nasze pudełko wspomnień wygląda prawie tak samo, tzn zawartość ;) To są piękne wspomnienia... Lubię do nich wracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo późno robiłam test. A u gina byłam dopiero w 10tc :))

      Usuń
  2. Piękne te Twoje skarby:) Tym piękniejsze, że niosą ze sobą masę wspomnień... Ja uwielbiam patrzeć na test z kreseczkami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam takie pudełko, nie wiem czy nie zgapię wpisu na 2 urodziny.. nie będziesz zła prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. My test zrobiliśmy dokładnie miesiąc wcześniej- 16 listopada :) Nigdy nie płakałam, nie czułam, że wali mi się świat. Od razu stawiliśmy czoła sytuacji. Pierwszy test ciążowy (bo zaraz po pierwszym pozytywie, Paweł poleciał do apteki po drugi dla potwierdzenia!) Paweł do dziś nosi ze sobą w portfelu. I nie chce mi go oddać ;>
    Również mamy takie pudełeczko. Mam w nim pierwszą pieluszkę tetrową w którą mala była zawinięta z pieczęcią szpitala, pierwsze 2 smoczki (taaakie maluśkie!), identyfikator na rączkę ze szpitala, kartkę taką samą właśnie ze szpitala :), pierwszą łyżeczkę Małej, pierwsze kolczyki, piękną dżinsową sukieneczkę w rozmiarze 50:) w której pierwszy raz ubrałam Miśkę na spacer i ręcznie wyszydełkowanego przez moją babcię aniołka i gwiazdkę które Mała dostała na swoje pierwsze Święta razem z innymi prezentami.
    Pierwszy obcięty pukielek włosów też mamy, ale w torebeczce przywieszonej do Dyplomu Pierwszego Strzyżenia :P Szatkę, świecę, biżuterię (medalik, kolczyki) i pamiątki z Chrztu Św. mam w oddzielnym pudełku. Masz rację, fajnie wraca się do tych wspomnień.. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocze to pudełko wspomnień... I takie cenne. Nasze pchełki tak szybko rosną...

    OdpowiedzUsuń
  6. U Nas "pudełko wspomnień" ciągle w rozsyppce... Zabieram się do niego jak sójka za morze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie napisane.
    Ja wciąż małe drobiazgi związane z Laurą mam w kilku miejscach ale warto chyba je uporządkować w takie pudełko, by z łatwością wracać do wspomnień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj warto, wszystko jest zebrane. Wystarczy otworzyć takie pudełko i można przepaść :)

      Usuń
  8. Pięknie opisane :-). Też mamy takie pudełko:-) z kikutem od pępowiny :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kikut też mam. Nie pokazywałam, żeby nikogo nie obrzydzić :P

      Usuń
  9. Zajrzałam do ciebie i spodobał mi się Twój blog więc mam nadzieję,że będę częściej zaglądać mamy dzieci z tego samego rocznika mój niecały miesiąc starszy od Twojego.
    Cudowne i piękne opisane te wspomnienie.Też mam takie pudełko ze skarbami wspomnień tylko testu ciążowego brak gdzieś się zawieruszył chyba,że w koszu na śmieci :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło z tego powodu :))

      Usuń
  10. :))) a wiesz, że ja też się cieszę, że masz Fabisia? Jest cudowny! Jest śliczny i taki zawsze uśmiechnięty! Uwielbiam na Was patrzeć! Też mam pudełko z magicznymi rzeczami Julka :) To piękne pamiątki są :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż łezka się w oku kręci... Tyle emocji w jednym pudełku!

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie historia prawie identyczna jak u Ciebie..
    Też mam dalej swój test ciążowy :) wzruszył mnie ten post, na prawdę :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko takie tycie, a moc wzruszania ogromna :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne skarby, my też posiadamy swoje zamknięte w kartoniku :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz, że nie pomyślałam by zebrać to wszystko w jedno miejsce. A już dziś tęsknię za tą moją małą kruszynką :) z dnia na dzień robi się taka już duża...
    Piękne to.

    OdpowiedzUsuń

Subscribe