Jak się Misiowej studiuje

13:20



Dzisiaj troszkę o mnie, a raczej o moim studiowaniu.
Może któraś z Was zastanawia się nad dalszą edukacją, ale boi się podjąć jakieś poważniejsze kroki w tym kierunku? Mam nadzieję, że ten wpis Was przekona.

Jak wiecie, zaczęłam studia z dniem 1 października. Wybrałam kierunek Bezpieczeństwo Wewnętrzne. Od 4 klasy technikum wiedziałam, że chcę studiować właśnie to i związać się ze służbami mundurowymi. W tym roku ten kierunek otworzyli u mnie w mieście. Do tej pory był on dostępny tylko na prywatnych uczelniach, w tym roku otworzyli bezpłatnie. Czemu miałam nie spróbować? Dostałam się do licznej grupy studentów i tak sobie uczęszczam na wykłady i ćwiczenia.

Pierwsze chwile na uczelni były ciężkie. Już same wyjścia sprawiały, że dostawałam palpitacji serca. Bo maluch bardzo płakał. Była tragedia. Ze łzami w oczach wychodziłam, a na uczelni zastanawiałam się czy coś je, czy nie tęskni, czy nie płacze.
Jak jest aktualnie? Fabiś przyzwyczaił się do tego, że wychodzę. Daje mi buziaczka, macha papa i idzie bawić się razem z tatą. Jestem z niego bardzo dumna! Czasami zdarzy mu się jeszcze smucić czy płakać, ale trwa to bardzo krótko. Już zrozumiał, że nie opuszczam go na zawsze, tylko wychodzę na kilka godzin i zaraz wracam.

A wracam bardzo stęskniona!

Jak jest na uczelni? Otrzymałam indywidualny tok, jednakże muszę chodzić na większość zajęć. Czemu? Inaczej mam problemu z nadgonieniem materiału.
Po całym dniu na uczelni siedzę w tych wszystkich notatkach, czasami do drugiej w nocy i porządkuję sobie w myślach to, o czym w danym dniu rozprawialiśmy na uczelni. Pod tym względem jest ciężko, bo po całym dniu jestem padnięta, a tu jeszcze weź i się ucz człowieku. No i najważniejsze - nie dosypiam. Jednak mam świadomość, że ta wiedza przyda mi się w życiu i dalszym kształceniu - bo nie ukrywam - chciałabym mieć doktorat. A jak już mierzyć, to od razu wysoko! :)

Na początku było mi też ciężko zakumplować się z ludźmi. Ja rocznik 91, oni 94. Większość, to jeszcze dzieci, więc byłam bardziej z tyłu, troszkę odizolowana. Ale jest już coraz lepiej. Znalazłam kilka pokrewnych dusz, z którymi mogę rozmawiać o wszystkim, a zarazem o niczym. Pośmiać się i powkurzać na wykładach. Jest z kim spędzać przerwy, czy wymknąć się w trakcie wykładu do kawiarni (;)). Dzięki temu troszkę odżyłam.

Teraz odkrywam, że nie jestem TYLKO mamą. Jestem też kobietą. Chcę spełniać się, być szczęśliwą. Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.
W końcu mam duży pretekst, żeby nie chodzić w dresie, bądź żeby malować się.
Mam też nowe tematy do rozmów. Przewija się w nich temat Fabisia (ha, ludzie każą mi go przyprowadzić na uczelnię, bo baaardzo chcą go poznać :)), ale rozmawiam też na multum innych. Już nie jestem tak pochłonięta pieluchami i życiem domowym.

Jeżeli zastanawiacie się nad zrobieniem czegoś dla siebie, to uwierzcie, że warto. Warto zostawić dziecko z rodziną, aby odżyć. Warto także wrócić do domu stęsknioną i po całym dniu usłyszeć to ukochane Mama i dostać buziaka od własnego dziecka. Wtedy najlepiej docenia się to co ma - a mamy wiele, bo największe szczęście jest z nami.


PS. Trzymajcie proszę kciuki jutro, poprawiam kolokwium ze Statystyki (nie cierpię matematyki).



Zobacz również

23 komentarzy

  1. Wow, bardzo fajny kierunek. Zazdroszczę wyboru studiów i życzę powodzenia w dalszej nauce.

    ZAPRASZAM DO SIEBIE NA OSTATNI DZIEŃ MIKOŁAJKOWEGO KONKURSU !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia jutro na kole! Statystykę trzeba jakoś po prostu przeżyć :) myślę, że studia w Twoim wypadku to był świetny pomysł. Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też miło wspominam czasy studiów i dziennych i zaocznych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najfajniejsze czasy to te studenckie :) Super, że masz takie pozytywne nastawienie do Twoich studiów, życia i macierzyństwa! Oby tak dalej!:) Trzymam kciuki! Pamiętam, że statystyka była straszna :/

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo ciekawy kierunek :) trzymam kciuki za kolokwium i całą naukę! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz na BW Statystykę? :O
    Nie zazdroszczę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, niestety. I socjologię, nie wiem po co mi ona :D

      Usuń
    2. Statystyka i socjologia to obowiązkowe przedmioty na 1 roku ;)
      Ja zamiast tej drugiej miałam psychologię :D

      Usuń
    3. Psychologia jest ważna na takim kierunku, ale po co komu socjologia??

      Usuń
  7. Kiedyś też chciałam pracować w mundurówce, ale teraz wiem ,że to nic ciekawego, ale Ty próbuj. Życzę Ci tego doktoratu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się dalej kształcić i szczerze gratuluję, bo to nie łatwa decyzja mając dziecko i po takim czasie od zakończenia nauki.
    Ja też jestem rocznik 91 :D Matury nie zdałam z matematyki, której nienawidzę, do poprawki nie przystąpiłam, a teraz to nawet mi się nie chce wszystkiego od nowa zaczynać. Chociaż wiadomo, że taki papierek zawsze mógłby się przydać. Mnie się marzyła informatyka, ale ze względu na to, że jest ona ściśle połączona z matematyką odpuściłam, bo nie jestem w stanie nauczyć się/zrozumieć/polubić tę dziedzinę.

    A mam jeszcze pytanie co do Twojego nowego aparatu. Moja cyfrówka strasznie działa mi na nerwy i muszę kupić coś nowego. Zastanawiam się nad lustrzanką... Polecasz tą swoją? Z tym że ja jestem żółtodziobem, na fotografii się nie znam, chciałabym mieć po prostu ładne zdjęcia i przede wszystkim NIE ROZMAZANE (a przy moim dziecku które jest ciągle w ruchu i cyfrówce wychodzą prawie zawsze rozmazane). Tylko boję się, że nie ogarnę tego wszystkiego i wydam kupę kasy na darmo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie zdałam matury za pierwszym podejściem. Po dwóch latach przerwy podchodziłam raz jeszcze. Warto spróbować :)

      Przy lustrzance tak samo rozmazują się zdjęcia :)
      Jeżeli zdjęcia chcesz robić na trybie automatycznym, nie interesujesz się fotografią, nie chcesz inwestować w obiektywy, to polecam... lepszą cyfrówkę. Są takie, które jakością zdjęć nie odbiegają od tych lustrzankowych, a są cyfrówkami. Lustrzanka wiąże się z kosztami, dokupienia np. obiektywów, a dobry obiektyw kosztuje czasami więcej niż samo body aparatu.
      Także nie namawiam, nie odradzam. Decyzja należy do Ciebie :)

      Usuń
  9. Misiowa Mamo, jesteś bardzo dzielna i trzymam za Ciebie mocno kciuki!
    A statystyka brrrr ciężko było. Ale Ty dasz radę !!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymamy kciuki za kolokwium :D ja miałam matmę na pierwszym roku chemii na szczęście tylko jeden semestr :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam za Ciebie mocno kciuki i szczerzę troszkę Ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że tak Wam się wszystko super poukładało! Wiem co to znaczy "mieć jakieś życie" poza tym domowym gdzie musimy być mamami na pełen etat 24h. Mi też bardzo dużo daje takie złapanie oddechu. Mówi się, że pierwszy rok najtrudniejszy więc później już będzie łatwiej ;) Powodzenia na statystyce! Trzymamy kciukensy :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Misiowa- jeśli będziesz miała jakieś pytania statystyczne pisz, chętnie pomogę (jestę maematykę)

    a co do robienia czegoś dla siebie:
    Dziecko wymaga przewartościowania życia, a gdy już mama przyzwyczai się, że jest mamą, to ważne jest, żeby przypomnieć sobie, że jest też kobietą:)

    OdpowiedzUsuń
  14. To bardzo ważne, żeby być i czuć się nie tylko mamą:) Znalezienie czasu na realizację własnych marzeń i planów jest konieczne.

    OdpowiedzUsuń
  15. 3mam kciuki i po cichu zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe