Rozerwana emocjonalnie

11:51

Od pierwszego października moje życie troszkę uległo zmianie.

Jak wiecie, poszłam na studia.

Minęło już kilka dni, kiedy czas muszę dzielić między opieką nad dzieckiem, uczelnią, a domowymi obowiązkami.

Jest ciężko.

Przede wszystkim będąc na uczelni bardzo tęsknię za małym. Ciągle o nim myślę i zastanawiam się co robi, czym się bawi, czy nie jest głodny, czy bez problemu poszedł spać...

Dodatkowo widzę, jak Fabi reaguje na moje ubieranie się. Zaczyna się wtedy łapanie mnie za nogi, płacz. Widok płaczącego dziecka, gdy muszę wyjść z domu... Jest straszny. Mam wtedy ogromne wyrzuty sumienia. Że go zostawiam. Że przepadają mi te najważniejsze chwile z jego życia. I jadę na uczelnię z duszą na ramieniu...

Natomiast gdy przebieram się już w uczelnianej szatni... To wiem, że zrobiłam dobrze.

Poszłam na studia dla niego. Żebym mogła znaleźć lepszą pracę i nigdy niczego mu nie zabrakło. Żeby mógł się pochwalić tym, że jego mama ma wyższe wykształcenie.

Robię to też dla siebie. Żeby do końca nie zdziczeć w domu. Teraz mam kontakt z ludźmi. Już nie wyjdę w byle jakiej fryzurze czy dresie ;) Mam dobry pretekst żeby kupić sobie kosmetyki ;)
I przede wszystkim... Chłonę wiedzę, jak gąbka. Naprawdę czuję, że jestem w swoim żywiole. Że w końcu coś robię z sobą i własnym życiem.

Chociaż jestem tak skrajnie rozerwana emocjonalnie... To cieszę się z podjętej decyzji.

A dziś... Cieszę się weekendem i czasem, który spędzam z synem. Bo teraz bardziej go doceniam!

Zobacz również

18 komentarzy

  1. Nie dziwię się, że tak się czujesz, przecież to ogromna zmiana dla Was!!! Ale bądź dzielna, Fabiś też niedługo się przyzwyczai i wszyscy będą szczęśliwi! A wiedzy jak to mówią nikt Ci nie odbierze i warto w siebie inwestować :) Ale Fabiś zawsze będzie z Ciebie dumny czy ze studiami czy bez to jesteś i będziesz najwspanialszą Mamą ever! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najgorsze jest to, że mały wie, że zaraz wyjdziesz i wcale mu się to nie podoba. Laura też tak się zachowuje jak tata wychodzi do pracy, albo jak ja gdzieś wychodzę. Trzeba odwracać jej uwagę.
    Dobrze zrobiłaś i świetnie sobie radzisz! Tak trzymać!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajną i dobra decyzja :) Każda rozłąka z dzieckiem nie jest łatwa dla mamy któa stale dotąd z nim była w domu. Ale pewnie zostawiasz go w dobrych rękach, a sama wracając pomimo zmeczenia masz większą siłę by się Fabisiem nacieszyć. Kibicuję !

    OdpowiedzUsuń
  4. Podjęłaś słuszną decyzję, trzymam za ciebie kciuki, a co do synka, to przyjdzie taki dzień, że będzie ci machał na do widzenia....i ucieszysz się że przetrwałaś najtrudniejsze :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też to przeżyłam, kiedy postanowiłam wrócić do pracy. Mała histeryzowała, wszyscy starali się odwrócić jej uwagę, a ja wymykałam się z domu niepostrzeżenie:(
    Trzymam kciuki:)))))
    Pozdrawiam http://memoriems.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. W macierzyństwie łatwo się zatracić i zapomnieć, że nie jesteśmy jedynie matkami i mamy też swoje potrzeby. A jeśli spełnia się swoje potrzeby, marzenia jednocześnie robiąc coś dla dziecka, to czego chcieć więcej?
    A tego że mały płacze nie wyrzucaj sobie, moja potrafi płakać za mną nawet jak wychodzę na jedyne pół godzinki z psem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Początki są trudne, ale dacie radę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z kim zostawiasz Fabiana? Z Twoją mamą?

    Ja tylko w poniedziałki zostawiam Zosię z nianią. W pozostałe dni robi to mąż - z jego relacji wiem, że Zosia radośnie robi mu 'papa' i łez nie ma.

    Ale też baaardzo tęsknie i dużo myślę o córeczce. Więc znam ten ból.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciesz się tym, że masz możliwość pójścia na studia :) u mnie to na razie odpada, ale na pewno nie odpuszczę i w ciągu najbliższych lat na studia mam zamiar się udać:) Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, reakcja dziecka na ubierającą się mamę, która ma zamiar wyjść bez niego, boli.

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia! Podjęłaś słuszną decyzję, robisz to dla Was i tego się trzymaj :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem coś o tym, bo też zaczęłam naukę niedawno :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dobra decyzja, bardzo dobre podejście !!!
    Głowa do góry, będzie coraz lepiej (pomijając sesję :P)
    My w każdym razie trzymamy kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. I tak dajesz sobie świetnie radę! A tęsknota jest zupełnie zrozumiała :(

    OdpowiedzUsuń
  15. znam ten ból. Ja niedawno wróciłam do pracy, mój mały znosi to tak samo jak Fabi. Na wszystko jednak potrzeba czasu, wszak jeszcze niedawno Fabi miał Cię na wyłączność, a teraz mama znika na większość czasu...

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozumiem Cię, bo miałam tak, jak poszłam do pracy. Na początku było smutno i dziwnie, a potem się przyzwyczaiłyśmy obie do tej sytuacji. Z resztą podobnie było, jak mała pojechała na dwa miesiące z babcią do Polski a my zostaliśmy tu, w Holandii. Pojutrze lecimy do PL, więc chodzę nakręcona i podekscytowana. Powiem Ci, że były mi strasznie ciężko, ale wiem, że siedząc w domu, zdziczałabym i zwariowała do reszty. Mama jest także kobietą, więc warto, żeby robiła coś dla siebie. Mi pomogła na początku zmiana wyglądu a potem praca. Ocknęłam się z takiego zawieszenia i wiem teraz, że to było dobre. A mała? Mała się uspołeczniła, nie boi się ludzi, lgnie do dzieci, rozwija się, zaczyna mówić i pokazywać czego chce a co jej się nie podoba. Zaraz minie jej półtora roku.

    OdpowiedzUsuń

Subscribe