Klaps

11:42

Był taki czas, już troszkę temu ;) gdy jedynym zajęciem syna było wpatrywanie się w sufit, rączki czy też zabawki.

A potem syn mój podrósł. I zaczęła się ciekawość oraz wchodzenie w każdy kąt. Bo świat jest wielki i przynosi tyle fajnych rzeczy!

W tym momencie zaczęło się... Komentarze "ale jest nie grzeczny", "bij po łapach", "daj mu klapsa"...

Nie! Dzieci się nie bije!

Sama jestem bitym dzieckiem. I wiem, że agresja budzi agresję. Bo zamiast rozmawiać, tłumaczyć, pokazywać, to bije się.

Dlaczego? Bo klaps to pójście na skróty?

Przykład może troszkę banalny. Wyobraź sobie, że idziesz z rodzicami na miasto. Nagle dostrzegasz coś, co Cię fascynuje. Odbiegasz od rodzica. I w tym momencie przychodzi uderzenie. Za co? Za ciekawość...

Klaps niczego dziecka nie nauczy. Ba! Dziecko nawet nie rozumie za co zostaje uderzone. W takim razie po co je bić?

Czy po to nosiłaś dziecko pod sercem, po to chuchasz i dmuchasz na nie, żeby później je krzywdzić?

Bo klaps jest krzywdzący. Zabija w dziecku ciekawość świata. Pozbawia go własnego zdania. Tego oczekujesz?

A może powiesz, że Ciebie tak wychowano i żyjesz. Bicie nic przecież nie zmieniło, a wręcz pomogło rodzicom. W czym pomogło? W tym, że zamiast poświęcić trochę swojego czasu, woleli uderzyć, iść na skróty? A czy rzeczywiście nic nie zmieniło... Przecież Ty też bijesz własne dziecko. Właśnie przez to. Bo agresja budzi agresję. Bo bite dziecko nie potrafi rozmawiać, woli uderzyć zamiast tłumaczyć.

A jak jest w dorosłym świecie bitego dziecka. Gdy sam staje się rodzicem? Co z jego cierpliwością... Woli uderzyć, bo to jest prostsze od tłumaczenia.

Dziecko nie zawsze posłucha. Bo jest odrębną jednostką i ma prawo do własnego zdania. Trzeba je szanować! Właśnie na tym polega wychowanie dziecka. Na tym, aby mu pokazać, że trzeba mieć swoje zdanie, trzeba poznawać świat i uczyć się na własnych błędach.

To, że Twoje dziecko na spacerze idzie w innym kierunku nie oznacza, że jest nie grzeczne. Nie. Być może coś je zafascynowało, być może tak się z Tobą bawi i przekomarza.

Sytuacja z życia. Syn mój kocha grzebać w kwiatku, który stoi przy telewizorze. Uwielbia wysypywać z niego ziemię. Nie bije go po rękach za to, chociaż takie rady mi dawano. Podchodzę, łapię za rękę i czekam, aż na mnie popatrzy. Wtedy kiwam głową i mówię stanowczym głosem "nie wolno". A dziecko spokojnie odchodzi. I nie trzeba klapsów.

Druga sytuacja. Fabi bardzo lubił swego czasu otwierać szafkę i wysypywać bułkę tartą. Zwykle mówienie nie, nie działało. Pozwoliłam mu na taką zabawę i obserwowałam. Wysypał bułkę, poślizgnął się, upadł. Było trochę płaczu i guz. Ale od tamtej pory bułki nie wysypuje. Bo zna tego konsekwencje. Uczy się na błędach, sam.

I chociaż czasami chodzi mi przez myśl "uderz", bo sama byłam bitym dzieckiem... To wiem, że nigdy tego nie zrobię.

Agresja budzi agresję. A ja dążę do tego, aby zamiast bicia moje dziecko potrafiło rozmawiać. Bo rozmowa to pół sukcesu. Naoglądałam się zbyt dużo bitych dzieci. Z siniakami nawet po biciu kablem. A zaczęło się niewinnym klapsem...

Dlatego nie bij, pozwól dziecku być ciekawym świata. Pozwól mu uczyć się na własnych błędach. Pozwól być mu dzieckiem. Po prostu.

Zobacz również

27 komentarzy

  1. Niestety dziś jeszcze dużo osób uważa, że "mały klaps" nie zaszkodzi. Ja się z tym nie zgadzam!

    Patrząc na Lili nie wyobrażam sobie,by mogła kiedykolwiek podnieść na nią rękę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w 100%! Bardzo mądrze napisane i trafiłaś w samo sedno! My też klapsom mówimy NIE!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczorajsza sytuacja na szczepieniu chłopców. Mama (policjantka) czekała pół godziny z dwoma synami na lekarkę. Jako że nudziło im się okrutnie, zaczęli spacerować po korytarzu, zaglądać innym w oczy, robić głupie miny itp. w końcu zła na nich szarpnęła strszego za rękę sadzając go na siłę na ławce, młodszego wpięła wrzeszczącego w wózek (ok dwóch latek młodszy, starszy może pięć lat) i zaczęła mówić (sama do siebie) jakich to ona ma nieznośnych bachorów, że musieli ją z równowagi wyprowadzić, że nie mogą spokojnie posiedzieć (nie patrzyła na nich tylko przed siebie i tak mówiła) ... to ględzenie trwałao około pół godziny (do końca szczepienia!!) a na końcu komentarz pielęgniarki - pani to jest anioł nie matka - ja bym dawno obu przylała. Matka powiedziała tylko że tak, że medal się jej należy.

    Co to znaczy że by przylała?
    A matka za co medal? Za szrpanie za rękę? (szarpnęła tak że dziecko nie dotykało nogami podłogi)

    To nie jest przemoc?
    Mnie normalnie zatkało ...
    Jeśli zdaniem przedstawicielki prawa i pani z służby zdrowia to nie jest przemoc to co nią jest? Gdzie jest granica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Medal? Kpi sobie... I jaki ona przykład daje jako policjant...

      Usuń
  4. Kochana masz rację! Absolutną!
    Mam nadzieję, że sama będąc w przyszłości rodzicem będę potrafiła wytłumaczyć dziecku wszystko na spokojnie. Bez krzyku. Sama nie mogę patrzeć jak rodzice krzyczą na dziecko za to że się przewróciło na rowerku bo przecież dopiero co mamusia mu mówiła żeby tam nie jechał bo się przewróci - pozwólmy dzieciom popełniać błędy i uczyć się na nich. Zamiast krzyku czy nie wystarczy wytłumaczyć?

    OdpowiedzUsuń
  5. Obiema łapkami się od tym podpisuję! Też jestem dzieckiem bitym. Nie uderzę nigdy. Nie chcę by czuł się upokorzony, zawstydzony i się mnie lub męża bał. Słyszałam już tysiące razy że jest niegrzeczny bo otworzył szafkę i coś wyciągnął, bo zabierał coś ze stołu lub jęczał, płakał i był niezadowolony - no zwyczajnie próbował coś zakomunikować. Moja ciotka w ciągu 5 minut powiedziała mu "niegrzeczny" tyle razy ile ja w swoim życiu mogłam usłyszeć. Przepraszam, jak ma się dziecko zachowywać? Jak lalka najlepiej. Nie przeszkadzać :/ Chorzy ludzi, chore głowy :/ Wczoraj byliśmy u sąsiadów. Staruszkowie (chociaż dobrze się trzymają;)) ok. 80tki. Emil chodził z miotłą, szufelką, miotełką do kurzu i ściereczką. Cały czas słyszałam że ....(będzie zaskoczenie) to dziecko i świetnie się bawi :) że ma prawo ruszać i krzyczeć :) miłe zaskoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również byłam bita. I podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Jedyne, co mogę dodać, to że przemoc psychiczna to też przemoc, być może nawet i gorsza. Byłam dzieckiem wyzywanym i szantażowanym. Ból ciała szybko minął, rany w duszy zostały. KAŻDEJ przemocy na dziecku mówię stanowcze NIE!
    Ale mężowi się czasem oberwie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten ton głosu prześmiewczy albo żeby przestraszyć :/ bo roztargała się koszulka albo coś się rozlało :/ brrrr u mnie nigdy! Mężowi tez się obrywa.

      Usuń
  7. Nie zaklinam się, bo wiem że z cierpliwością u mnie gorzej... ale trudno się z Tobą nie zgodzić. I mam nadzieję że też nigdy nie podniosę ręki na mojego synka...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj oglądałam "Rozmowy w toku" nt. dawania klapsów. Włos się na głowie jeżył. Szkoda słów...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak to strasznie brzmi: "Byłam bitym dzieckiem..." Od razu mi się to kojarzy z jakąś traumą, patologią. A na pewno tak nie było, prawda? Rozumiem, że czasem zdarzył się klaps, ale pasem chyba nie dostawałaś... Kiedyś było inne wychowania, inna 'moda' na kwestie rodzicielskie. Dlatego ja nie oceniam tego, przyjmuję to do wiadomości, ale teraz tego nie akceptuje i oczywiście nie pochwalam! Jestem za rozmową, spokojnym i cierpliwym tłumaczeniem oraz mądrym (co nie znaczy bezstresowym) wychowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mądre spojrzenie na sprawę wychowania. Aż miło się robi,że jest tak dużo ludzi nie aprobujących przemocy.
    Jednak wciąż za dużo jest ludzi uważających,że dziecko to ich własność i mogą z nim robić co chcą. Paskudne stwierdzenie.
    Trzeba mieć w sobie jak najwięcej cierpliwości - na tym polega sztuka bycia rodzicem. I warto reagować kiedy jesteśmy świadkami przemocy,krzywdzenia dziecka- za ścianą czy na ulicy. Jeden klaps również jest już od 2010r w pełni czynem karalnym!

    OdpowiedzUsuń
  11. Święta prawda. Dzieci się kocha, dzieci się nie bije. A później zastanawiają się takie mamy dlaczego dziecko bije dzieci w piaskownicy, albo dlaczego moczy się w nocy.
    Dodałabym tutaj jeszcze przemoc psychiczną. Nie trzeba podnieść ręki żeby kogoś zranić. Nie raz słyszałam jak mamy mówią do dzieci, że je zostawią na ulicy, że pani zabierze, albo słynne "Ty mnie kiedyś wykończysz" a dzieci wszystko biorą dosłownie nie znają niuansów. Ach długi i ciężki to temat.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja osobiście nawet nie wiem co to jest klaps ponieważ moi rodzice nigdy nie podnieśli na mnie ręki tylko właśnie rozmawiali, tłumaczyli i sama w ten sposób również chcę wychować swoje dziecko. Nie bijąc a rozmawiając i tłumaczyć by jak podrośnie mogło przyjść do mnie i ze mną porozmawiać tak samo jak ja ze swoimi rodzicami.
    W wychowanie dziecka trzeba włożyć dużo miłości i cierpliwości, której uczymy się właśnie dzięki dziecku.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. klaps to wyraz bezradnosci... to zreszta okrutne! tak sir pochulamy nad bitymi kobietami, ale czesto dajemy przyzwolenie na bicie dzieci! bijac dziecko upadasz na samo dno. nigdy nie uderze mego dziecka, nigdy ... bo nie o bol fizyczny tu chodzi... ten mija...

    OdpowiedzUsuń
  14. Uważam tak samo! Bardzo dobrze piszesz!
    Smutno... i świat staje się szary..

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja uważam że każdy powinien wychowywać swoje dziecko tak jak chce. i nikomu nic do tego! ja się nie wtrącam i tego samego oczekuję od ludzi. nie moj cyrk, nie moje małpy. i każda z was niech się zajmie swoim życiem i swoim dzieckiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I po co ta agresja w wypowiedzi?

      Usuń
    2. Oczywiście, że każdy może wychowywać swoje dziecko jak chce, dopóki jest to wychowanie w szacunku i zrozumieniu. Jeżeli ktoś źle traktuje swoje dziecko to tak, będę reagować. Głośno. Po pierwsze dlatego, że dziecko samo się nie obroni i trzeba mu pomóc, a po drugie chcę, żeby moje dziecko żyło wśród ludzi, którzy wiedzą co to miłość czy empatia, a nie śród emocjonalnych zombie.

      Usuń
  16. Dzieci mają to do siebie, że są... dziećmi! ;) Muszą trochę rozrabiać, biegać, krzyczeć, jęczeć, otwierać, zamykać bo tak poznają świat :) Nigdy nie widziałam dziecka, które tylko siedzi :P A bicie? Cóż nie przemówimy do rozumu, jeśli ktoś stosuje takie metody :( Choć i tak uważam, że teraz jest lepiej niż było kiedyś, chyba każdy z nas dostał po dupsku pasem. Ja nie biję i nie zamierzam bić mojego dziecka, chociażby dlatego, że pękło by mi serce na widok jego płaczu po takim klapsie

    OdpowiedzUsuń
  17. W życiu nie podniosę ręki na moje dziecko! Sama dostawała ostre wciry za małolata. Bałam się potem cokolwiek robić. Będę ględzić i marudzić do upadłego aż zrozumie. Lanie to okazanie słabości przez dorosłego.

    OdpowiedzUsuń
  18. zgadzam się z Tobą w zupełności, klaps to nie jest coś niewinnego, klaps szkodzi, wbrew temu co doradzają "życzliwi"
    ostatnio pisałam o tym temacie na swoim blogi http://czytamkiedymoge.blogspot.com/2014/03/temat-mocno-kontrowersyjny.html
    zapraszam do lektury

    OdpowiedzUsuń

Subscribe