Jak syn na zakupy poszedł

11:43

Wczoraj szliśmy do baby Boni lepić pierogi. Dużo pierogów. W ręce niosłam dwie mąki i ze 2 kg farszu. Fabi ciężki, w śliskiej kurtce, więc szedł za rękę.

Po jakiejś godzinie (a do babci 5 minut spacerkiem) doszliśmy do połowy drogi. Akurat byliśmy przy sklepie.

Na chodniku Fabi znalazł grosza. Podniósł go. Wszedł do sklepu. Ja za nim.

W sklepie nikogo nie ma, ekspedientka na zapleczu.

W tym momencie Fabi zaczął krzyczeć coś w stylu "Łaaaa".

Pani przyszła, zagadała do dziecka. Fabi podszedł, dał jej tego znalezionego grosza do ręki. A Pani dała mu za to wafelek od loda.

Pierwsze zakupy moje dziecko ma za sobą :D

Co w tym najlepsze on zawsze w stosunku do obcych ludzi staje się nie ufną przylepą. A tu takie zaskoczenie!

Zobacz również

9 komentarzy

  1. Gratuluję pierwszych samodzielnych zakupów ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry interes Fabiś zrobił, nie ma to jak urok osobisty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ma zadatki na biznesmena:P
    Pozdrawiam i zapraszam do nas http://memoriems.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bomba! Malutki klient rozkoszniak :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze wróży na przyszłość... Oby ten jeden grosik pomnożył się i pomnożył ;)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe