Co z tym BLW?

11:03

Dawno nie było takiej notki. Oj, bardzo dawno. A przecież jedzenie ciągle nam towarzyszy.

Ostatnio pisałam o pierwszych próbach z tą metodą. I o tym, że w mojej małej mieścinie ciężko trafić na sprawdzoną eko-żywność. Jeśli chcecie o tym poczytać, to zapraszam do TEJ notki.



Od tamtego czasu sporo się wydarzyło. Fabi jada już praktycznie wszystko, nie muszę mu też gotować specjalnych obiadów tylko dla niego.

Latem, w sezonie warzywno-owocowym mogliśmy zaszaleć. Do tego na plus wpływał fakt, że mogłam małego rozebrać do pieluszki, on mógł się cały wymazać, a ja tylko wsadzałam go pod prysznic. Teraz jest z
tym już trudniej, a próby wycierania wilgotnymi ściereczkami kończą się zazwyczaj...płaczem.

Ale przechodząc do posiłków. Fabiś sam jada zazwyczaj śniadania i kolacje.

Na śniadanie dostaje jogurt bądź kanapeczki. O tyle, ile jogurt zjada sam i pięknie radzi sobie łyżką (!), tak kanapki zawsze lądują na podłodze. Ku uciesze psa..

Kolacje podaję teraz w ciepłej formie, czyli zazwyczaj ciepłej kaszki. Na zmianę ryżowa, kukurydziana, czy też jaglana.


Obiady sporadycznie jada sam, chociaż świetnie radzi sobie z widelcem. Czemu? Bo karmi siedzącego pod krzesełkiem psa. Potrafi dać mu cały obiad! Dlatego czasami jada z mojego talerza, a w międzyczasie ze swojego karmi psa lub daję mu tylko ja (a wtedy jest walka o widelec, bo chce karmić mnie lub... zgadliście, psa!)


Chociaż Fabiś i tak jest wielkim fanem zup, np. dyniowej.

Mamy też podwieczorki i drugie śniadania. Tutaj po prostu dostaje owoc do ręki czy też na talerzyk. Ale lubi tylko banana. Jako coś "słodkiego" traktuję także soki, te typu Kubuś. Podaję też biszkopty, herbatniki, chrupki kukurydziane czy też płatki, takie do chrupania (śniadaniowe Bobovita).

I chociaż Fabi jest cały brudny, wszystko wokoło też... To wiem, że metoda ta sprawia NAM wiele frajdy :) I jak najbardziej mogę Wam ją polecić!

Zobacz również

8 komentarzy

  1. hahah genialne zdjęcia :D ale miałaś sprzątania :D A jaki będzie ubaw z tego jak mały dorośnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U Nas też rządzi BLW, ale kaszki i jogurty podaję synkowi łyżeczką, bo sam jeszcze nie potrafi się nią obsłużyć.
    Brawo dla Fabisia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem wielką fanka metody Bierz lub Wywal. Mój Syno tez. hehe . Teraz ma półtora roku i jada jak stary, ale czasy takie jak Fabiś na fotce pamiętam. Oj jak rodzinkę to przerażało zawsze bo my tak jadaliśmy zawsze w domu bez względu na gości hehe

    Pozdrawiamy

    http://projekt-mama-nie-idealna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcie super !!! Jakoś ta metoda do mnie nie przemawiała i nie miałam odwagi jej zastosować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja S. od samego początku jadła wszystko sama i tak pozostało do dziś :D

    Ten uśmiech mówi sam za siebie

    OdpowiedzUsuń
  6. Julek też uwielbia sam jeść, ale to prawda, że wycierania jest potem mnóstwo! No i fajnie w sumie mieć psa, przynajmniej jedzenie się nie marnuje :D Zdjęcia Fabisia wspaniałe!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. No u nas wszystko inne to rączkami a łyżeczka wciąż przechylana na dół. Stara się, ale po chwili rzuca łyżkę w kąt i je rękoma. Tylko cierpliwość mnie uratuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas za niedługo się to zacznie, więc na pewno skorzystam z tej metody :)
    Zapraszam na swojego nowego bloga http://zosiulinkowo.blogspot.com/
    Oczywiście obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe