Po zabiegu

22:44

Hej ho!

Jestem już po zabiegu. Niestety nie miałam jak pisać ze szpitala, bo coś nie mogłam połączyć się ze szpitalnym wifi.

Zabieg trwał chwilkę, a całość z rejestracją i czekaniem wyniosła 1,5 godziny. Wyjechałam z domu przed 11, byłam po 13. Cieszę się bardzo, bo spokojnie mogłam Małego nakarmić.

Sam zabieg był wykonany w znieczuleniu miejscowym. Efekt znieczulenia przedziwny, jakby mi zassało oko do mózgu :P Samo znieczulenie bolało, potem przy zabiegu był dziwny efekt jakby ktoś mnie bardzo mocno szczypał. No, ale sam zabieg trwał króciutko. Po wszystkim oko zaklejono (na pół twrazy plastra miałam) i wypuszczono mnie do domu z receptą. Mam się jeszcze zgłosić w poniedziałek po wypis.

Jak jest teraz? Oko jest spuchnięte, a przez antybiotyk mam rozmazany obraz. Ale daję radę :) Samą maść mam używać 4x1 przez 7 dni, czyli sporo. Martwi mnie tylko, że w ulotce jest napisane, że nie powinno się tego antybiotyku stosować przy kp, jeśli nie ma takiej potrzeby. Niby lekarka zapewniała, że mogę, bo do organizmu przenikają niewielkie ilości, które dziecku nie zaszkodzą, ale strach pozostał...

Dostałam także radę, jak walczyć z gradówką. Mianowicie, jak tylko poczuję pieczenie powieki i wyczuję zgrubienie, mam rozmasować powiekę czymś ciepłym, np... ugotowanym jajkiem. Podobno jest to skuteczne.

Ach, póki jeszcze pamiętam. Na IP kazali mi się zgłosić z piżamą. Przebrałam się w nią i... godzinę czekałam na korytarzu. Inne osoby na zabieg przyszły ubrane normalnie. Po zabiegu 5 minut i znowu mogłam wskoczyć w ciuchy. Nie rozumiem po co to przebieranie...

A tutaj macie wczorajsze foto oka. Zrobię jeszcze foto za tydzień, dla pokazania efektu po zabiegu :)



Zobacz również

8 komentarzy

  1. Ja bym musiała mieć taki zabieg w sedacji. Inaczej serce by mi wysiadło ze strachu. Dobrze, że masz już to za sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też waliło ze strachu, ale tylko przy znieczuleniu :)

      Usuń
  2. teraz już będziesz mrugać zdrowym oczkiem! (a raczej powieką;)pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. a skąd to się bierze ? czy to tak jak jęczmień ?
    co do kp. to nie wiem sama xco bym zrobiła.. chyba bym skonsultowała to z pediatrą ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg cioci wiki polega na zatkaniu gruczołu tarczkowego :)

      Usuń
  4. Jak nie jesteś pewna tego leku to sprawdź go w laktacyjnym leksykonie http://www.kobiety.med.pl/cnol/index.php?option=com_content&view=article&id=131&Itemid=49

    OdpowiedzUsuń

Subscribe