Insekt

23:31

Straszny dzień za mną, a raczej kilka minut z tego dnia...

Konrad kupił mi dziś loda gałkowego. Dokładnie jedną gałkę, sorbet pomarańczowy. Zadowolona jadłam sobie loda, aż zjadłam. Został mi sam wafelek, którego wręczyłam Fabisiowi. Ten zadowolony go sobie zjadał.
W tym czasie Konrad poszedł schować wózek, a ja z Małym weszłam do mieszkania i zaczęłam mu ściągać sandałki z nóg.
Nagle zaczął płakać. Patrzę na niego co się dzieje. A tu... z ust wystawała mu owadzia nóżka. Mały czerwony od płaczu, ja przerażona. Migiem otworzyłam mu buzię i wyciągnęłam owada. Poleciałam z nim do łazienki i próbowałam wszystko wyciągnąć mu z ust... W tym czasie przyszedł Konrad, wszystko mu wyjaśniałam już w łazience, a on poszedł sprawdzać co to było. Bałam się, że to była osa... Na szczęście okazało się, że to była jakaś ogromna mucha...
Schowała się w wafelku. Nie wiem kiedy, pewnie już w sklepie....

Co ja się nerwów najadłam... Szczęście w nieszczęściu, że nie była to pszczoła, osa czy inne dziadostwo... Odechciało mi się jedzenia lodów...

Zobacz również

17 komentarzy

  1. O matko! Ja bym chyba padła na miejscu, jakbym coś takiego zobaczyła. Dobrze, że nic się nie stało!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uroki lata.
    Dobrze, że nic się małemu nie stało. Ja ostatnio prawie połknęłam komara. Uhhhhhhhh...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dziwię ci się. Dobrze że to nie osa i dobrze że tego nie połknął.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niemiła historia, aż sama teraz będę się bała zakupić lody..

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko! Biedactwo, współczuję Ci :* Wyobrażam sobie jakiego stresu się najadłaś wraz z lodem :((( Na samą myśl mam gęsią skórkę..
    Dobrze, że to tylko mucha była!

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG! Serducho mi waliło jak oszalałe, kiedy czytałam tego posta... Od razu miałam w głowie tragedię aktorki Ewy Sałackiej...

    Ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze! A lodów to i mi się odechciało...

    Trzymajcie się, Kochani! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. No napiszę szczerze, że mi też :/ Aż mi się słabo zrobiło, jak czytałam tego posta, dobrze, że zachowałaś zimną krew i mały tej muchy nie połknął :/
    Okropieństwo

    OdpowiedzUsuń
  8. biedactwo... dobrze, że się nic Fabisiowi nie stało!

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko! Dobrze, że Fabiankowi nic się nie stało, ale nerwów i przerażenia współczuję :(
    Zgłosicie to gdzieś?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojojoj...
    Dobrze że wszystko miało pozytywny finał!

    OdpowiedzUsuń
  11. Współczuję sytuacji... :/

    OdpowiedzUsuń
  12. O Boże coś strasznego.. Omijałabym tą lodziarnię szerokim łukiem!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że to tylko owad. Trzeba niestety być czujnym, sama bym na to nie wpadła, żeby sprawdzić

    OdpowiedzUsuń
  14. ojejku... dobrze że nie osa.
    wiesz jakby mały połknął muchę to by się pewnie nic mu nie stało, samo białko.
    ale fakt faktem, szkoda Fabisia, pewnie się przeraził biedaczek.

    OdpowiedzUsuń
  15. Biedny Fabianek ;(
    Najważniejsze ze nic mu się nie stało !
    Ja w ubiegłym roku zjadlabym ose na jagodziance

    Nie znoszę robali bleeeee

    OdpowiedzUsuń
  16. o ja. całe szczęście, że to nie osa itd.

    OdpowiedzUsuń

Subscribe