Żywa antyreklama

13:51

Kolejna notka, na dość kontrowersyjny w dzisiejszych czasach temat. Chociaż poruszyć go chcę i muszę. Dla ostrzeżenia wszystkich tych z Was, które słuchają "mądrości" i zastanawiają się czy rzeczywiście w tym temacie posłuchać się rodziny.

Mowa tutaj o... chodzikach. Same pewnie nie raz i nie dwa zastanawiałyście się, czy go kupić. Do tego te komentarze, że X wsadza swoje dziecko do chodzika i ma troszkę spokoju, a dziecko uczy się chodzić, albo kiedyś to od razu wkładało się w chodzik. No tak, kiedyś..

.

Fakt, dzięki chodzikowi dziecko, które samo nie chodzi może przemieszczać się na dwóch nogach. Do tego jest zabezpieczona solidną barierką, nie obije się, nie przewróci, nie stłucze, nie będzie mieć guzów i siniaków. Tylko jakim kosztem?

Chodzik wymusza na dziecku przyjęcie postawy na dwóch nogach. Nie zawsze mięśnie grzbietu są do tego gotowe. To właśnie dlatego dziecko najpierw raczkuje i uczy się wstawać - żeby te mięśnie się rozwinęły i pracowały, żeby kręgosłup był zabezpieczony wyćwiczonymi mięśniami. Wkładając dziecko w chodzik robimy tak naprawdę 2 kroki do tyłu. Dziecko dłużej uczy się chodzić. Przez to, że zabezpieczone jest tymi podtrzymującymi majteczkami - nie odczuwa grawitacji, nie rozumie, że trzeba trzymać prawidłową postawę, aby nie upaść. Dzieci chodzikowe dłużej uczą się chodzić.

A jak z kwestią zdrowotną? Pewnie niektóre z Was słyszały teksty, bo moje dziecko chodziło w chodziku i nic się z nim nie dzieje, lub tyle dzieci jest chodzikowych i nic im nie jest. Na pewno? Popatrzcie na nasze pokolenie. Ile z nas ma wady postawy? Ile jest problemów ze skoliozą? Znacie osoby, które mają prawidłową postawę? Tak naprawdę teraz można liczyć na palcach, kto się nie garbi... Sama jestem dzieckiem chodzika. I jestem żywym przykładem na to, żeby broń Boże do chodzików nie wkładać dzieci.

Do 13 roku życia rozwijałam się rewelacyjnie. No właśnie, do... Chodzik spowodował u mnie wadę postawy pod postacią skolizy, do tego mam problem z biodrami i kolanami. Wypada mi talerz biodrowy, przez co przeskakuje mi kość udowa. Bolą od tego zarówno kolana, jak i biodra. Ból jest niesamowity. Do końca życia jestem wykluczona z jakiegokolwiek sportu. Ostatnio próbowałam zrobić kilka przysiadów. Skończyło się to okropnym, kilkudniowym bólem lewej nogi, ledwo stałam. Kilka lat temu za to, po lekcji wychowania fizycznego skończyło się na takim bólu, że nie mogłam utrzymać się na nogach. Od 1 technikum miałam zwolnienie z zajęć wfu.

Czy warto dla własnej wygody skazać dziecko w późniejszym czasie na problemy zdrowotne? Wiadomo, nie każde dziecko tę wadę będzie mieć. Ale wyjątek potwierdza regułę.

Czym więc, zastąpić chodzik?



Gdy dziecko zacznie samo, stabilnie chodzić, można kupić pchacz. Jest zdrowszy dla stawów, zachowana jest grawitacja, dziecko uczy się prawidłowej postawy, prawidłowego stawiania stóp, a do tego ma podporę, aby nie upaść.

I kochane pamiętajcie. Nasze dzieci nie raz i nie dwa zaliczą siniaka, stłuczenie, guza. Taki urok dzieci, dorastania, nauki.

Zobacz również

55 komentarzy

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko może ominąć etap raczkowania bądź zamienić je na pełzanie i wtedy jest to jak najbardziej normalne, nie ma potrzeby wsadzać dziecko do chodzika żeby się uczyło.
      Nie próbowałam i nie spróbuję chodzika.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Gdybym nie wiedziała na czym to polega i jakie są skutki uboczne chodzika, to właśnie bym do niego dziecko wkładała. Dziecko nie powinno być prowadzone za rączki czy pod pachy. Ono ma samo dojść do chodzenia, najpierw bokiem przy meblach, potem przodem, stabilne stanie i dopiero samo ma stawiać pierwsze kroczki.

      Widocznie Miki ominie etap raczkowania czy pełzania. Nie pospieszaj go.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. To go zachęcaj do samodzielnego chodzenia przy meblach, bez Twojego wsparcia. Na tym ma właśnie polegać chodzenie.

      Sytuacja z chodzikiem to zgoła coś odmiennego od wychowywania w sterylności, więc tego nawiązania akurat nie rozumiem.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Nam neurolog zabroniła prowadzać dziecko pod paszki czy za rączki i to nawet mimo tego, że nasze dziecko chodzi już swobodnie przy meblach. Mamy tego w ogóle nie próbować, bo jest to bardzo szkodliwe. Ale spoko, nie słuchaj lekarzy, nadal uważaj, że jesteś od nich mądrzejsza i wszystko jet "dla ludzi" (a skoro tak, to może jeszcze daj dziecku alkohol, papierosy, narkotyki - wszystko jest dla ludzi, nieprawdaż?), to go prowadzaj i sadzaj do chodzika. Niech ma potem problemy jak dorośnie, co tam, przecież to nieważne, najważniejsze, że Ty masz teraz święty spokój a dziecko nie płacze...

      Usuń
    8. moim zdaniem wystarczy przeczekac a samo zacznie raczkowac lub pelzac. Lubi czas w chodziku bo go zna i tak jest latwiej niz uczyc sie przemieszczac o wlasnych silach. Samo z siebie zaczelo krzyczec? Ciekawe skad wiedzialas ze o chodzik chodzi. Tak tylko pytam :)

      Usuń
    9. zgadzam się z Misiowa mamą
      chodzik - zakazany przez otropede, a nic nam nie dolega.
      prowadzenie za rączki - nie wskazane, gdyż uczy sie dziecko nieprawidłowego sposobu chodzenia, mój nie był tak prowadzany i jakoś nie ryczał jak nie prowadziłam. kwestia nauczenia...można przytrzymac dziecko schylając się/kucając a najlepiej niczego nie przyspeiszać na siłe.
      na chwile relaksu polecam włożenie do kojca/łóżeczka gdzie ma zabawki
      a co do skoliozy - to mam to i jeszcze inne bajery ( lordoza, biodro nie kaman ) a chodzikowa nie byłam

      Usuń
    10. A tak poza tym, skoro uważasz, że dziecko chodzi w chodziku "naturalnie, bo się nie podpiera o majteczki" to jak sądzisz, dlaczego nie chodzi sam, bez chodzika? Wytłumacz mi proszę, bo ja nie rozumiem jakim to cudem, skoro wg Ciebie chodzik nic nie zmienia w sposobie chodzenia

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. No tak, co lekarz to inna opinia, pewnie dlatego neurolodzy, ortopedzi i fizjoterapeuci, czyli lekarze specjalizujący się również w zakresie rozwoju układu mięśniowego i kostnego (w przeciwieństwie do pediatrów ogólnych) u dzieci odradzają zarówno korzystania z chodzika jak i prowadzania dziecka - i to bardzo stanowczo. Naprawdę, spróbuj może na ten temat z takimi lekarzami pogadać, zobaczymy co powiedzą.

      A tak jeszcze wracając do chodzików - w USA i Kanadzie ich produkcja i sprzedaż jest zakazana, ponieważ uznano je za skrajnie szkodliwe dla zdrowia i rozwoju dziecka. No ale, jak to napisałaś "po coś powstały". Naprawdę uważasz, że sam fakt, że coś jest i jest używane sprawia, że dana rzecz jest nieszkodliwa? Pewnie i tak nawet do tego się nie odniesiesz, bo zgrabnie pomijasz milczeniem niepasujące Ci fakty

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Nie mam w domu telewizora, więc zabraniać nie muszę ;) Ale wiesz, tak, mam zamiar chronić swoje dziecko przed szkodliwymi rzeczami jak najdłużej się da. A już na pewno nie będę świadomie uczyć dziecka z ich korzystania. Niepojęte pewnie, co? Po co mam je uszczęśliwiać na siłę tymi wynalazkami? Dopóki nie pozna nie będzie chciało - proste. I będzie dłużej zdrowsze. Nie mam zamiaru szkodzić świadomie dziecku, dziwna jestem, co? ;)

      Usuń
    15. I wiesz co, czasem warto posłuchać ludzi mądrzejszych od nas. Wg Twojej opinii chodzik jest bezpieczny - czyli uważasz, że neurolodzy, fizjoterapeuci, rehabilitanci i inni eksperci, którzy poświęcili temu lata studiów i badań się mylą? Brawo, no nic tylko pogratulować takiego samorodnego geniuszu - wiem bo wiem, bo jestem najmądrzejsza ;)

      Usuń
    16. Zgodzę się z autorką bloga. Chodzik nie uczy dziecka chodzić - jest to raczej wygoda dla mamy. Dziecko uczy się nieprawidłowo stawiać stopy (odpycha sie palcami), ciężar ciała rozłożony jest nieprawidłowo. Jako mama i pedagog swojego dziecka w chodzik nie wkładam i nie włożę.

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. ja akurat tv "zabraniam" - po prostu nie włączam. Jestem świadomą mamą a dobro dziecka najważniejsze. Ma dopiero niespełna 8m ma czas na bajki, a obecnie jest czas na co innego a nie na gapienie się w tv. Tv to za dużo bodźców na raz ale co ja tam wiem, przecież tv od pokoleń włączony ;] wrodna jestem i tyle ;]

      Usuń
    19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    20. Tu nie chodzi o odmienne zdanie, a o zdrowie Twojego dziecka

      Usuń
    21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    23. No widzisz, jak grochem o ścianę. Napisałyśmy Ci racjonalne dowody, potwierdzone przez setki lekarzy, a Ty je podważasz. Nawet pół godziny dziennie szkodzi.
      Ja się nie wypowiadam więcej na ten temat w dyskusji z Tobą, bo to nie ma sensu. My swoje, Ty swoje.

      Usuń
    24. No masz rację nie ma sensu, niewiem na czym polega ta akceptacja komentarzy, ale nie akceptuj, bo skasuje wszystkie komentarze, chciałam tylko Tobie napisać że nie ma sensu się dochodzić i spierać, nie będę więcej poprostu wyrażała swojego zdania na temat wychowania u Ciebie i po problemie, nie chce być atakowana tylko dlatego, że myślę inaczej. Mam nadzieje, że nie będziemy skłócone i mam zamiar nadal odwiedzać Twojego bloga bo go lubię :) Pozdrawiam

      Usuń
    25. Kamila a powiedz mi dlaczego nie dasz dziecku noża do zabawy? Zapewne dlatego że się skaleczy. A dlaczego mimo iż wiesz że chodziki okazały się niewypałem, mogą powodować poważne powikłania i są rzeczą którą dobrzy lekarza odradzają nadal uważasz że jest ok? Ciekawi mnie Twój tok rozumowania. Uważasz że to ściema i ktoś się na chodziki uwziął czy boisz się przyznać do błędu? A może coś jeszcze innego?

      Usuń
    26. Jak na razie to od Was nie usłyszałam ani jednego konkretu poważnych powikłań, piszecie tylko o lekarzach nie podając żadnych chorób lub powikłań po używaniu chodaka, mówicie, że to szkodliwe( a z jakiego powodu? tylko skoliozy?) to ja też mówie, że jest dużo szkodliwych rzeczy. Żadnego przykładu a z postu wyczytałam, że powoduje skoliozę, ale tak jak wcześniej mówiłam ja nie chodzikowałam i też mam skoliozę, więc to nie jest dla mnie powód dla którego bym miała nie wsadzać dziecka w chodak, dowiaduję się, że wymusza postawę na dwóch nogach, to jedyny racjonalny przykład jak dla mnie. U mnie Miko sam się domaga chodzenia ( niewiem może babcia go nauczyła, nie będę chodzić za wszystkimi i nie będę mówić jak mają robić, bo pracuję - niestety samą wypłatą męża nie utrzymamy się) i nie mogę mu tego zabronić, bo jakaś Fajna Mama mi napisała na necie, że musi się najpierw nauczyć pełzać czy tam raczkować, jak on tego nie potrafi, posadzony do raczkowania robi mostek.
      Dużo więcej zrozumiałam i dowiedziałam się z wypowiedzi Ptysi, która wytłumaczyła na czym polega problem chodzenia w chodaku i ni słowem się do mnie nie przyczepiła głupimi tekstami a Wy tylko szkodliwe i szkodliwe i lekarze i lekarze, a przy okazji można kogoś poobrażać to własna samoocena wzrośnie.
      Jest wiele zwolenników i przeciwników chodaka, tak jest i będzie. A Wy swoim mądrzeniem i przekrzykiwaniem jedna przez drugą nie przekonacie mnie, choć byłam gotowa posłuchać racjonalnych argumentów ( a nie o nożach czy alkoholu). No cóż wymądrzać się każdy może, ale niestety trzeba jeszcze umieć dotrzeć do drugiego człowieka...

      Usuń
    27. Wg specjalistów wadami, które powstają w chodziku są:
      - dysplazja stawów biodrowych
      - płaskostopie
      - skrzywienia kręgosłupa, nie tylko skolioza, a np. lordoza
      - powoduje chodzenie na palcach

      Dodatkowo chodzikowe dzieci
      - dłużej uczą się chodzić samodzielnie
      - zaliczają więcej upadków
      - mają problemy z określaniem odległości

      Chodziki zostały, jak słusznie ktoś zauważył, zakazane w Kanadzie i USA. Już sam ten fakt o czymś świadczy

      Usuń
    28. Super, dziękuje za konkrety. Mogę obiecać, że postaram się go nie prowadzać. Jednak jak pracuję (24h w pracy na 48h w domu) to z Mikim siedzi moja mama, która jest zwolenniczką tych technik i choć dzisiaj jej powiedziałam jakie mogą być zagrożenia stwierdziła, że ona tam nas tak wychowała, jak zresztą i jej znajome swoje dzieci (ponoć Patryk, mój brat, nauczył się chodzić w 10 mies.) i to nam nie zaszkodziło, także przed babcią go nie uchronię ( teściową chyba też :P).
      Dziewczyny naprawdę ile matek tyle sposobów wychowania. Ja czasami jednak wolę posłuchać mojej mamy, czy ciotki, które co jak co ale trochę doświadczenia mają, niż ślepo wierzyć we wszystko co napiszą na internecie ( nie chodzi mi tutaj o Was czy nawet o sam chodzik, ogólnikowo piszę).
      Ciężko będzie go odzwyczaić, ale może trochę się uda, przynajmniej przy mnie będzie spacerował tylko koło łóżeczka, bo niestety szafek nie mamy, tylko jedną na telewizor noi dużą suwaną.
      Ps. dzisiaj mikołaj zaliczył pierwszą glebę, wstawał na G. po ramieniu i stracił równowagę a G. go nie zdążył złapać i takim sposobem ma gage na środku czoła ;)

      Usuń
    29. Kochana i pamiętaj, my nie atakujemy, a chcemy jedynie uświadomić, że chodziki nie są dobre. Cieszę się, że się nie obraziłaś :* I fajnie, że walczysz z wyłączenia go w ogóle z życia :D

      Mój Fabi dzisiaj rozciął wargę, ale "do wesela się zagoi" :)

      Usuń
  2. A ja jestem anty chodzikowa. Jednak zdaje sobie sprawe że nie kazde dziecko bedzie raczkować. ja np byłam dzieckiem nie raczkującym. Dla odmiany mój syn pełzał i raczkował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra pełzała jak żołnierz, całkowicie ominęła raczkowanie :)

      Usuń
  3. Temat bardzo dla mnie na czasie. Ostatnio bardzo często słyszę pytanie, czy Alex chodzi już w chodziku. Kiedy odpowiadam że " nie, nie chodzi i chodzić w nim nie będzie " to oprócz standardowego " mój syn chodził i nic mu nie jest " słyszę również że jestem, uwaga... wyrodną matką i że żal mi pieniędzy na chodzik! Nosz k...a!
    Echhh... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mega wyrodne jesteśmy ;)

      Usuń
    2. A ja to niedobra jestem, bo dziecku poduszki nie podkładam i innym nie pozwalam- no 6 tyg ma, więc o czym mowa- na pewno na poduszkę mi szkoda. I materac jakiś taki twardy kupiłam( gryka- pianka- kokos), niewygodnie małej...
      Mój ulubiony argument-,, Bo moje dzieci spały na poduszkach i jest ok..."
      Zawsze coś się znajdzie.
      A chodzika też nie planuję, Dzieć niech w swoim tempie chodzić się uczy.

      Usuń
  4. Kamila1987 Mój synek zanim zaczął raczkować też urządzał ogromne krzyki i wstawał przy wszystkim przy czym się dało, a mimo to ja konsekwentnie kładłam go na brzuszku i pokazywałam jak się raczkuje przekładałam na krzyż rączki i nóżki tak jak pokazała nam Pani neurolog i w końcu załapał i teraz raczkuje chociaż już myslałam że nic z tego nie będzie. Rozumiem że dziecko urządza histerię bo chce coś wymusić ale jeśli chce coś robić niech to robi SAMO bez pomocy a chodzik niestety ale pomocą jest i to dużą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Dobrze, że poruszyłaś tą kwestie... Naszym rodzicom, dziadkom wydawało się oczywiste, że jak roczny (lub troszkę młodszy) niemowlak w domu, to musi być chodzik. Jak widać po wielu badaniach, to nie jest dobry pomysł na naukę chodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kamila czy Ty kobieto żartujesz czy tak poważnie z tym chodzikiem? przecież istnieje wiele badań mówiących że chodzik realnie SZKODZI ale widzę że Ty masz badania gdzieś, widzę że wg Ciebie łatwiej wsadzić dziecko do chodzika i mieć święty spokój? olcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Kamila ciekawa jestem skąd dziecko wiedziało że można inaczej, czyżby nadgorliwa mamusia chciała przyspieszyć etap nauki chodzenia? u mnie histerii nie było bo i Maluchowi nikt nigdy nie pokazał, że można inaczej (a babcie miały ochotę) bardzo chciał gdzieś dotrzeć więc nauczył się poruszać w inny sposób - pełzał, teraz nawet jak ktoś che go prowadzić za rączki to i tak idzie na czworaki bo tak mu wygodniej.
    Ciekawa jestem jak dzieci uczyły się chodzić jak nie było chodzików :P
    moim zdaniem to TYLKO wygoda rodziców no bo łatwiej wsadzić dziecko do takiego więzienia niż poświęcić mu odrobine czasu na zabawę

    mój brat nie chidzł w chdziku ale od 9 miesiąca był prwadzany na pielusze - ma problemy z kregosłupem, do dzis go boli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Oby ten post dotarł do największej ilosci czytelniczek jak tylko się da! Sama mądrość!. Świetne;)
    Co do chodzików jestem całkowicie przeciwna co innego do "prowadzaczków" ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. ja chyba jestem przeciwną chodzikom, bo to chyba nie uczy tak naprawdę chodzić w naturalny sposób i krępuje ruchy, rozumiem , że pomaga rodzicom, bo nie muszą się dzieckiem zajmować:)

    i podobnie jak Ty uważam, że siniaki na kolanach i poobdzierane łokcie to część dzieciństwa:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny pomysł na notkę. Mi nawet przez myśl nie przeszło, żeby kupić chodzik. Już pomijam, że nie miałabym gdzie go trzymać :) Moje dziecko łazi przy meblach i czasem za rączkę, ale to sporadycznie. Poza tym raczkuje jak nienormalny. Widać jeszcze nie jest jego pora na samodzielne chodzenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja córka ma 10 miesięcy, nie raczkuje, nie wstaje. Wszystko w swoim czasie, każde dziecko rozwija się inaczej. Chodzik mam (od rodziny) i nigdy z niego nie skorzystam, bo nie mam w zwyczaju krzywdzić własnego dziecka dla chwili spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie kupowałam chodzika :) Wiele razy czytałam gdzieś o tym, co później potwierdziła nasza rehabilitantka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też jestem mega przeciwniczką chodzików!!!
    Z Martą od 3 miesiąca życia uczęszczałyśmy na rehabilitację i dowiedziałam się tylu negatywów na temat chodzików, że nie skrzywdziłabym swojego dziecka świadomie w taki sposób.

    Dziecko w chodziku nie uczy się chodzenia lecz odpychania. Dziecko będąc w chodziku wykrzywia nóżki począwszy od stóp, poprzez kolana, a skończywszy na bioderkach. Robi to nie tylko podczas przemieszczania się, ale również podczas przerwy, kiedy to np. bawi się przyciskami przymocowanymi przy chodziku. Kiedy dziecko tak się zawiesza bardzo obciąża odcinek lędźwiowy kręgosłupa, powodując różnego rodzaju skrzywienia.

    Co do prowadzenia dziecka za rączkę nasz rehabilitant też nie był zachwycony. Pokazał nam inny sposób prowadzenia (podtrzymywanie dziecka za barki od tyłu), ale to nie jest łatwe dla dziecka. Jeśli już mamy chodzić za rączkę, to należy minimalizować to na ile się da.
    Najważniejsze aby dziecko miało swobodę ruchu, bo przez to rozwija się w swoim tempie.

    Nigdy nic na siłę.
    Każde dziecko jest inne.
    Każde rozwija się inaczej.

    Ps. Moja Marta zaczęła sama chodzić jak miała prawie 16 miesięcy i to nie odbiega od normy!

    OdpowiedzUsuń
  14. jestem bardzo przeciwna chodzikom i wszelkim tego typu ułatwiaczom. Zabawek jest mnostwo i mozna sobie inaczej poradzic zeby dziecko się zajęło czyms a mama miala chwilę dla siebie. Dziecko samo dojrzeje do pewnych umiejetnosci w ten czy inny sposob, ale NATURALNY bez wymuszania postawy, podpierania itd. Jestem tez przeciwna sadzania dzieci kiedy jeszcze do tego nei dojrzeją i prowadzenia za raczki kiedy ledwie stoją. w koncu jak ma sie czlowiek chodzic nauczyc skoro rece nad głową trzymajace sie "bezpiecznie" mamy nie moga korygowac nimi swoich ruchów i balansowania ciałem. Nie wszystko co ludzie wymyślili jest dla ludzi. Trzeba podchodzić do tego z rozsądkiem, a nie głupio tłumaczyć. Inaczej wszyscy jedlibyśmy tylko słodycze, oglądali non stop telewizję czy korzystali z innych "dobrodziejstw" tego świata...

    OdpowiedzUsuń
  15. ja nie akceptuję chodzików i nie będę go kupować. na szkole rodzenia już nawet mówili o wadach chodzików. nie nie i jeszcze raz nie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lu pchacz od babci dostała na 10 miesięcznicę, bała się go... poza tym ciągnął ją, obecnie stoi i zawala kont. Łucja nauczyła sie sama chodzić bez wstrętnego chodzika a pchacz już jej nie interesuje. Każde dziecko inne, bo znajomej syn całymi dniami z nim śmiga :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajny artykuł. Również się zgadzam z tym, by dzieci najlepiej same się uczyły chodzić i popełniały małe błędy :). Nie ma co przyspieszać pewnych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń

Subscribe