Jak z tym BLW?

12:01

Dziś notka o BLW, bo dawno o tej metodzie jedzenia nie wspominaliśmy :)

Na początku, gdy tylko usłyszałam o BLW, to oczy mi się zaświeciły ;) W końcu coś nowego, fajnego, pozwalającego dziecku na samodzielność.

Podekscytowana zamówiłam książkę (notka >>tutaj<<) i zabrałam się za analizowanie na czym dokładnie ta metoda polega.

Czekałam grzecznie na rozpoczęcie przez Małego 6 mż, żeby zacząć bawić się w jedzenie paluszkami. I tutaj przyszedł mały zonk...

Podczas poszukiwań w sklepach okazało się, że w moim mieście nie ma ŻADNEJ eko żywności. Miałam do wyboru iść do supermarketu i kupić byle co, albo iść na targ i kupić niby nie pryskane ;) warzywa i owoce.

W taki oto sposób mój zapał ostygł. Bo nie chciałam faszerować Fabiego chemią ze sklepów, z tych wszystkich nawozów...

Od czasu do czasu, gdy znajdę coś eko (bo czasami się zdarzy, że do sklepu dostarczą np. eko banany w siateczce), to bawimy się w BLW, ale zazwyczaj wybieramy słoiki... Bo są pewniejsze... Bo jest tam mniej chemii...

I żałuję, bardzo żałuję, że nie możemy się w to pobawić. Bo metoda jest rewelacyjna, dziecko ma frajdę z jedzenia. Tylko szkoda, że Polska jest taka zacofana w kwestii eko-żywności.

Czekam na lato, kiedy będziemy mieć warzywa i owoce z naszej działki. Wtedy może zaczniemy na poważnie wprowadzanie posiłków w takiej formie. Natomiast póki co - bastujemy - i czekamy na eko okazję.


Pierwsze próby, czyli marchewka i ziemniaczek. Ziemniak okazał się być hitem ;)






I wcinanie brokuła :)






Mama brokuła też zjadła :)

Zobacz również

20 komentarzy

  1. BLW to właściwie nie tyle rewolucja, co intuicyjne podejście do sprawy. :) Zanim się obejrzysz, a już nie będziesz o słoiczkach pamiętać. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że skusiłaś się na brokuła! Pyszny, prawda? ;)

    Eko-żywność fajna sprawa. Ale w świecie, gdzie na każdym kroku jest coś niezdrowego (zanieczyszczone powietrze, spaliny, pryskane owoce i warzywa, fast foody itp.), nie sposób jest przed tym wszystkim uchronić dziecka. Zwłaszcza, że my dorośli sami mamy z tym styczność i w jakiś sposób przenika to na dziecko. Staram się odżywiać zdrowo, ale nie jestem w stanie co drugi dzień jechać na bazarek po wiejskie warzywka i jajka, a przecież karmię dziecko moim mleczkiem.... brutalne to, ale prawdziwe :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brokuł przepyszny!

      Właśnie dlatego chcę, żeby chociaż on mógł zjeść coś eko... Żeby nie musiał żywić się chemią i syntetykami jak my. Bo te owoce i warzywa to już smaku nie mają :/

      Usuń
  3. Też bym się bała eksperymentować zimą z BLW gdy się nie ma sprawdzonego źródła produktów :(
    Ale brokułek na nóżkach rządzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brokuł był wszędzie, nawet w pieluszce :D

      Usuń
  4. Boziu jakie On ma te nunie!!! Ciocia odnajdzie i ukradnie! :P
    My nie byliśmy BLW.. czasem żałuje, bo pewnie już by machal widelcem.. ;) ale za to zjadał szybko i wszystko, no coś za coś..
    może warto kupic mrozonki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mrożonki są krojone w zbyt małe kawałki, nie poradzi sobie z nimi, bo są za krótkie i będą całe schowane w rączkach :/ Zresztą te sklepowe mrożonki to pewnie też nie ekologiczne...

      Usuń
  5. Hehe ale Fabi to mały słodki kluseczek ;))
    A moze małe wrzywniaki albo pan chłop ?
    Do nas pod blok przyjeżdża taki pan ze swoimi warzywami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ten pan chłop też musi pryskać..
      Pozostaje mi czekać na własne uprawy :)

      Usuń
  6. Jak super siedzi! I ja się zastanawiam powoli nad dawaniem warzyw zamiast słoiczków. Zobaczymy :D
    A jaki piękny bałagan przy jedzeniu brokuła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam poczytać książkę o BLW :)

      Usuń
  7. moja panna jest taką czyścioszką że nic obślizgłego do rączek nie weźmie :D

    pozdr i zapraszam do nas www.swiat-karinki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wszystko jest fajną zabawką :D

      Usuń
  8. brokuł, brokuł, wszęęęęędzie brokuuuuuuł! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale cudny. Rozumię Cie z tymi warzywami u nas niewielki , ale mamy warzywa eco w supermarketach (szkocja - ostatnio dowiedziałam się , że szkocja jest wolna od Gmo i można kupować regionalne warzywa i są one organic, a w inne regiony idą jako eko za grubą kasiore. To samo z wodą w kranach u nas na "hajlandach" . Trochę się pochwaliłam , ale gdyby nie to to niestać by mnie było na wszyatko eko.) Byle do wiosny :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mieszkam na "cudownym" zachodzie...Holandia słynie z rolnictw, super etc. Ale...co z tego, skoro wszystko rośnie pod szkłem w "pampersach"? To samo ląduje w marketach, co na targu, bo ci sami dostawcy. Tylko, na targu jest taniej, nie jest wypolerowane etc. tylko brudne ze skrzynki. Tak, czy owak je się chemię, a "eko" jest tylko na opakowaniu, droższym średnio o 1-2 € ;-).

    OdpowiedzUsuń

Subscribe