Relacja świąteczno-chrzcielna.

12:17

Dzisiaj tak świątecznie-chrzcielno. Warto sobie przypomnieć te 3 dni, pewnie za rok wrócę do czytania tego z przyjemnością :)

24.12 Wigilia

Od rana wszyscy biegali na wariackich papierach. Ja jeszcze byłam na zakupach, bo w lodówce dla mnie pustki. Zrobiłam sobie sałatkę z zupek chińskich, kupiłam pierogi z mięsem i barszcz czerwony.
Na wigilię umówiliśmy się o 17. Po 16 byliśmy już u mojej babci. Fabi wyglądał pięknie, taki mały elegancik :) Przyszła jeszcze moja mama, brat i siostra. W sumie było nas 6 osób. Podzieliliśmy się opłatkiem i zasiedliśmy do wieczerzy. Przy moim karmieniu piersią było ciężko, bo swoich ulubionych potraw zjeść nie mogłam... No, ale zjadłam: barszcz czerwony z ziemniakami (mama miała mi ugotować i przynieść, zapomniała ;) Na szczęście babcia miała taki instant), pierogi z jabłkami, panierowaną rybę i wypiłam dzbanek kompotu z suszu :) Fabi też pojadł, hitem był opłatek :D ale nie pogardził też chrupkami kukurydzianymi i ziemniaczkiem :) Po kolacji wpadł do babci jeszcze wujek z żoną i synem, przekazałam im zaproszenie na chrzest. Fabi usnął, wszyscy się zebrali do domu, więc zadzwoniłam po Konrada, który wigilię spędzał ze swoją rodziną. Po tym jak przyszedł podzieliliśmy się opłatkiem i poszliśmy do domu. Było bardzo przyjemnie i rodzinnie :)


25.12 Boże Narodzenie

Wstaliśmy wyjątkowo po 10. Szykowaliśmy się na 13 do kościoła, ale Fabi zrobił nam psikus i usnął. Spał do 17 ;) Wieczorem w gościach mieliśmy moją siostrę. Pomogła mi w wypiekach przed chrzcielnych. Razem przygotowałyśmy rafaello i ciasto bananowe z przepisu Hani (jej blog niteczkowy). Siostra dostała od nas prezent, skromny ale dany od serca :) Pobawiła się z Fabisiem, pogadała z nami i minął cały dzień. Tylko kiedy on minął? Wieczorem wielka kąpiel i szykowanie ciuchów na chrzest


26.12 Chrzest

Obudził nas... telefon mojej mamy! I to po 9! Wstaliśmy i zaczęliśmy szykowanie. Ubrać siebie, ubrać Fabisia i jeszcze ogarnąć bałagan, który przy tym zrobiliśmy ufff :) Śniadanie zjedliśmy 5 minut przed wyjściem! Zestresowani wyszliśmy do kościoła. Czemu? Bo nie byliśmy na żadnych przygotowaniach... Miały być głoszone, ale była cisza. Doszliśmy do kościoła, Fabi zszokowany, bo ludzi dużo, świateł dużo. Zaczynał jęczeć. Msza się zaczęła, podszedł ksiądz. Konrad się zamotał i powiedział tylko jedno imię: Fabian. Siedliśmy do ławek. No i zaczęło się... Fabi rwał pani przed nami futerko z kaptura, zaczepiał też dziecko za nami. Do tego pół mszy płakał, nawet ksiądz się zlitował nad nami i w połowie urwał kazanie :P Przyszło najważniejsze: chrzest. Ja trzymałam Fabisia na rękach :) Ksiądz zapytał o imię: wybraliśmy Fabian Konrad. I polał głowę. Fabi oczywiście w płacz (jako jedyne dziecko płakał). Odetchnęliśmy z ulgą, bo to końcówka mszy. Na szczęście jakieś 5-10 minut po tym usnął i spał już do końca. Po mszy były formalności w kalncelarii i... nasz synek został Aniołkiem :) Potem wszyscy zebraliśmy się na tort i kawę. Do tego Konrad poczęstował wszystkich whisky z colą. Było miło i tak rodzinnie :)
Oprócz pieniędzy (które dostał w większości) dostał także piękny srebrny obraz od chrzestnego, a od chrzestnej Biblię. Mamy też mnóstwo pamiątkowych książeczek i kartek. Od nas dostanie metryczkę wyhaftowaną przez Hanię, czekamy z niecierpliwością na otworzenie przez Hanię biznesu :)
Uzbierałam także na wymarzony wózek. Notka o tym wkrótce :)


Zobacz również

8 komentarzy

  1. Bardzo miłe i aktywne święta mieliście! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie moge sie napatrzec na Fabiego taki przystojniak!!!!!! Piekna pamiatka bedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. widzę, że święta aktywnie :).

    co do diety, ja tylko kapuścianych i smażonych potraw nie jadłam i było w porządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jadłam tylko kapusty i grzybów:)

      Usuń
  4. miałyśmy podobny problem z tym karmieniem, ale grunt, że dałyśmy radę :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe