Cenne porady

22:14

Jak ja nie lubię "cennych" porad innych osób. Nasłuchałam się już tylu głupot, że głowa mała. Począwszy od ciąży i tego, że:

a) na pewno wyjdą mi na brzuchu rozstępy - wyszedł aż jeden i to po porodzie
b) to co uważam za rozstępy na piersiach, to tak naprawdę żyłki - a jednak to rozstępy
c) od noszenia rozpinanych swetrów dziecko urodzi mi się chore i to na taką chorobę, że mu się usta same nie zamkną - do tej pory nie wiem jaka to choroba ;) ale na przekór nosiłam swetry :D
d) jak będę nosić torebkę zarzuconą przez ramię i spadającą przez skos na biodra, to dziecko się oplącze pępowiną - a jakoś się nie oplątał
e) mam jeść za dwoje - chyba nie trzeba komentować

Później dalej toczyły się jakże cenne dyskusje odnośnie pierwszych miesięcy, kiedy mały cierpiał na kolki, bo:

f) mam za chudy pokarm
g) mam za tłusty pokarm
h) powinnam jadać tylko ryż z jabłkami

Jak widać osoby z mojego otoczenia nie mogły się zgrać jaki ten pokarm w końcu mam ;)

Teraz natomiast przyszedł etap krytykowania mnie za sposób ubierania. Wszyscy wiecznie twierdzą, że mały jest zbyt cienko ubrany. Przykładowo dzisiaj temperatura -1, wiatru nie było. A co mu ubrałam? Body na grubych ramiączkach, koszulka z długim rękawem, rajstopy, skarpetki frotte i spodnie dresowe, na to kombinezon, szalik i zimowa czapa. Skarpetki i spodnie tylko i wyłącznie dlatego, że dół kombinezonu nie jest ocieplony polarkiem tak jak góra. I co usłyszałam? Że dziecko mam za cienko ubrane...
No i usłyszałam, że:

1. Przyjdzie czas na hartowanie dziecka, teraz jest za małe
2. Powinnam zakrywać mu twarz szalikiem, żeby tylko oczy było widać
3. Powinnam na kombinezon zarzucić jeszcze koc
4. Zobaczę, że przeziębię dziecko i wydam majątek na leki, bo ja od tych "internetów" to tylko głupot się naoglądam...

Na moje pytania jak ubiorę dziecko przy -15, -20 stopniach usłyszałam, że nie powinnam wtedy z dzieckiem wychodzić... A tłumaczenie, że dziecko nie może mieć zakrytych ust, bo oblizuje szalik, a on później robi się zimy i ślina zamarza potraktowano jako czcze gadanie.

I wcale się nie dziwię już, że dzieci w mojej rodzinie były wiecznie chore i na antybiotykach.

Mamy, nie dajcie się zwariować z ubieraniem. Nie słuchajcie też takich cennych rad, jakie mi udzielano. Dziecko też człowiek i nie musi być przegrzewane w kombinezonach!



I mój dzisiejszy "zmarźluch" ;)




PS. O tym, że banan zatwardza przeczytałam dopiero po podaniu... Na szczęście kupka dziś była. W ilości ogromnej. I to tak, że wypłynęła i pobrudziła mi pół kołdry

Zobacz również

26 komentarzy

  1. To jak na taką temperaturę to i tak ubrałaś grubo :D Ja z tych przewrażliwionych matek, ale na -1 ubieram pod kombinezon tylko rajstopy, bez spodni. Ale za to na bluzkę dodaję sweter :D Olej to i jednym uchem wpuszczaj, a drugim wypuszczaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko w tym kombinezonie dół nie jest w ogóle ocieplony, dlatego ubrałam jeszcze spodenki. Mam drugi kombinezon (niestety już za mały) i w tamtym ubierałam tylko rajstopki i skarpetki :)

      Usuń
    2. my dzisiaj byliśmy ubrani identycznie :) Kiedys jakaś obca baba zaczepiła mnie na ulicy i walnęła mi wykład, że jest zimno i, że z dzieckiem powinnam siedzieć w domu. Jak do tej pory - ma prawie 9 miesięcy - przeziębiony był tylko raz i to lekko ;)

      Usuń
  2. Nie Ty jedna nasłuchałaś się i słuchasz "cenne porady".
    Ja staram się wpuszczać i wypuszczać co mi radzą i robię co uważam za stosowne.
    Skłamałaby, że żadnych rad nie słucham, ale w większości staram się słuchać siebie i dziecka :)
    A Twój zmarźluch jest słodziutki :)
    Ps. fajnego macie psiaka. U nas mamy kota i małą za nim szaleje (ale bez wzajemności).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy :)
      Ja słucham i się śmieję z tych mądrych rad :)

      Usuń
  3. Ja podobnie jak mamiczka pod kombinezon juz sposni nie zakładam, zreszta nawet by sie nie zmieściły bu grube spodnie od kombinezonu mam.
    Podobnie jak ty staram sie nie przegrzewać.
    mam znajomych ktorzy latem (40 stopni) zakładali dziecku 2 bluzki zeby czasem nie zmarzło, podczas gdy mój Kuba na golasa biegał.
    zresztą oni juz jak ich mały miał kilka dni wyladowali z nim w szpitalu z powodu przegrzania. Nic to ich jednak nie nauczyło niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boże! Mój latem w samej pieluszce był i mu gorąco było...

      Usuń
  4. tak trudno czasem osobom z otoczenia zaakceptować, fakt że my - mamy instynktownie wiemy najlepiej co dla naszego dziecka dobre :) śliczny Synuś zapraszam do siebie na http://ewelabeztytulu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja się cieszę, że mnie te "dobre rady" omijają. A rodzinka i tak wie, że w kwestii wychowania małej nie ma nic do powiedzenia, to i nie próbują. Od teściów kilka razy usłyszałam "mądrości" ale niby nie skierowane wprost do mnie, zaraz ich zgasiłam i mam już spokój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi tak łatwo nie dają się zgasić :P

      Usuń
  6. Z nami mieszka moja mama i kurcze ciągle słysze, a nawet patrze jak się wtrąca. Początkowo jej słuchałam, ale teraz stwierdzam, że ma jakies "staroświeckie" podejście.

    Od 3 tygodni slysze, że mam za chudy pokarm i powinnam Syna dokarmiać, ogólnie już sobie z tego nic nie robie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym czytała o sobie ! Moja teściowa co prawda z nami nie mieszka ale mieszka ulice od nas wychodzi na to samo wpada codziennie na inspekcję !
      U nas mamy problem z jedna piersią mały po prostu nie chce z niej jesc :( wyczytalismy ze to może być kwestia ułożenia i zeby karmic z pod pachy. Spróbowalismy działa . Na kolejnej inspekcji pech chciał , ze musiałam nakarmić Jasia z tej właśnie piersi, moja teściowa zabrała mi małego z rak twierdząc ze on sie tak nie najada i szkodzi mu na plecy ! Na szczęście maz był przy całej sytuacji i zrobił z kochana mamusia porządek ;)

      Usuń
    2. Nie ma czegoś takiego jak chudy lub tłusty pokarm. Nie wiem skąd ludzie biorą takie mądrości...

      Usuń
  7. U nas powoli też zaczynają się sypać cenne rady... ale co tam, swój rozum mam, więc jednym uchem wpuszczam, a drugim wylatuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też wciąż słyszę od teściowej, że synka ubieram za lekko. Ale nie przejmuję się tym, bo czy mu chłodno to ja mogę łatwo sprawdzić a teściowa przez skype nie :)
    I ostatnio usłyszałam, że nie powinnam kaszki podawać łyżeczką tylko w butli jeszcze ( rozpoczęłam wprowadzanie stałych pokarmów ) Powód? Podobno mój mąż jak był niemowlakiem to jak dostał stały pokarm na łyżeczce to nie chciał już butli ciągnąć i ja będę miała to samo... ( syn pije ładnie z butelki ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale głupoty. Przecież dzieci są różne, więc po co syna do wnuka porównywać?

      Usuń
  9. Ech.. nie ma to jak "dobre rady". Choć ostatnio urodziłam drugie dziecko nadal słyszę to i owo jak mam wychowywać/ubierać/karmić itp. To się chyba nigdy nie zmieni więc biorę wtedy głęboki oddech, dziękuje za poradę i... robię swoje;)Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy drugim też? :o a miałam nadzieję, że ludzie dają sobie siana...

      Usuń
    2. No właśnie przy drugim też! Staram się zachowywać spokój, ale czasem jest ciężko;)

      Usuń
  10. Co do przesadnych cennych rad ja słyszałam ze nie wolno wylewać wody z wanienki po kąpieli do rana , nie wiem czemu. Nooo i jak byłam w ciazy to cały czas mi sie obrywalo za noszenie koralikow, łańcuszkow itp ;) bo przecież udusze dziecko . Najśmieszniejsze jednak usłyszałam kiedy obcielam włosy w ciazy, ze dziecko urodzi sie łyse nasz Jaś urodził sie z czarna czuprynka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo ciekawe czemu tej wody nie można wylewać?

      Usuń
    2. Do tej pory nie chce mi powiedzieć , ale to pewnie coś w stylu "bo dziecko dostanie paskudnika" a co to jest paskudnik ?

      Usuń
  11. Super blog! Będę go regularnie odwiedzać.

    A co do "cennych" rad to trzeba jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczać. Moja mama i teściowa na szczęście się nie mieszają, ale moja babcia doprowadza mnie do szału. Ciągle słyszę że pokarm mogę mieć za chudy, że jak się czym zestresuję to od razu stracę pokarm, no i oczywiście syna za cienko ubieram. W domu mam ciepło, jak mnie babcia odwiedza to zakładam Młodemu najgrubsze skarpetki (mimo że cały dzień na boso się bawi). Mimo wszystko ostatnio usłyszałam że jest mu zimno od tych zimnych skarpet (wtf?).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Subscribe