Złota polska jesień

23:18

K. wywiało, Fabi śpi, więc mam czas tylko dla siebie. Po całym dniu w końcu można spokojnie odetchnąć.

Pogoda rozpieszcza, więc staramy się to wykorzystać. Dziś wybraliśmy się na spacer: ja, Fabi, K. i pies. Ubrani jakby była późna wiosna (ach, ten gorąc) wybraliśmy się w trasę. Standardowo przechodzimy przez osiedle domków jednorodzinnych i kierujemy się na rekreacyjne działki rodzinne. Jest tam spokojnie, nikt nie zaczepia, nie jeżdżą samochody, nie szczekają psy, więc nie ma niczego co zaburzyłoby lekki dziecięcy sen. Dziś nietypowo stwierdziliśmy, że pójdziemy jeszcze do lasu. Zwiedziliśmy nowe ścieżki, ja z małym szłam przodem, K. za to szukał grzybów* gdzieś w chaszczach. Było przepięknie! Kolorowe liście nade mną, świeże powietrze, ukochani mężczyźni ze mną i to ciepełko. Nie pogardziłabym gdyby jesień zawsze tak wyglądała.



Fabi dostał wczoraj kilka ubranek od babci. Jak zwykle są przepiękne, ale rozmiar już na wiosnę (mam nadzieję), bo rośnie jak na drożdżach!


* znalazł kurki. Przyniósł do domu żeby dziadek obejrzał, ale okazało się, że to trujaki łudząco do nich podobne

Zobacz również

0 komentarzy

Subscribe