poniedziałek, 22 września 2014

Sałatka z selerem konserwowym

Dawno nie było tu żadnego przepisu, a wiem że lubicie kiedy dodaję coś co robi się szybko, łatwo i małym kosztem. Dlatego dzisiaj podrzucam Wam przepis na sałatkę. Możecie ją podać na imprezie, albo zjeść sobie zamiast kolacji. To jeden z moich sałatkowych ulubieńców :)


Składniki:
  • słoik selera konserwowego
  • 25 dag szynki w kawałku
  • 15-20 dag sera żółtego w kawałku
  • średnia czerwona papryka
  • 4 ogórki konserwowe
  • groszek konserwowy
  • kukurydza konserwowa
  • pół pęczka natki pietruszki
  • kilka łyżek majonezu


Selera odsączamy z zalewy i wyciskamy w dłoni z resztek zalewy, kroimy. Kukurydzę i groszek odsączamy na sitku. Ser ścieramy na tarce jarzynowej, na grubych oczkach. Szynkę kroimy w drobną kostkę, podobnie z papryką oraz ogórkami. Natkę drobno siekamy. Dodajemy mocno odsączone kukurydzę i groszek. Mieszamy z kilkoma łyżkami majonezu. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.


sobota, 20 września 2014

Kolejny tydzień w żłobku - relacja

Kolejny, drugi już żłobkowy tydzień za nami. W poniedziałek Fabiś wrócił po tygodniowej przerwie do żłobka. Przyznam, że bałam się. Bo jednak przerwa w żłobkowaniu może spowodować kolejną turę płaczu, gdy dziecko iść od mamy nie chce.

Na szczęście miło rozczarowałam się :) Fabiś z uśmiechem na twarzy poszedł do dzieci i tak było przez cały ten tydzień. Podejrzewam, że wpłynął na to... kolega. Bo synek ma już swojego ulubionego kolegę, który już od drzwi biegnie właśnie do niego :) Dziś zauważyłam jeszcze, że dołączyła do nich dziewczynka, więc mają zgraną pakę. Cieszy mnie to bardzo, bo czasami żłobkowe przyjaźnie są trwałe i długie. A świadczy o tym znajomość mojej siostry ze swoim kolegą. Od żłobka, do teraz - gimnazjum, nadal się ze sobą przyjaźnią. Piękne, prawda?

W tym tygodniu dostałam także pierwszą Fabiniową pracę (klik). Dumna mnie rozpierała, a z emocji aż miałam łzy w oczach :))

A jak u Was kochane?


















Fabiś miał na sobie:
Tshirt - England (sh)
Spodnie - nn (sh)
Buty - H&M

czwartek, 18 września 2014

Misie polecają - sok Leon

Od dawna już myślałam nad serią wpisów, gdzie polecamy żywność, która nam smakuje i ma przyzwoity skład. Nie jest to absolutnie powiązane ze współpracą z daną marką, bo produkty te kupujemy z własnej kieszeni. Po prostu je lubimy i chcemy Wam polecić, bo może ich nie znacie :)



Dziś na naszym celowniku sok firmy Hortex - Leon. Opakowanie troszkę zwodzi, ponieważ na początku myślałam, że jest to mus (tak jak konkurencyjny Kubuś). Jednak nie pasowała mi jego konsystencja, która jest o wiele rzadsza. Po wczytaniu się w etykietę wyszło na jaw, że jest to sok. A może raczej koktajl owocowy :)


Składowo jest bardzo fajny, ponieważ nie zawiera cukru, słodzików, ani chemii. Jego skład to owoce i soki owocowe, więc jest słodki sam w sobie. Z tyłu opakowania możecie zobaczyć ile danego owoca użyto do wyprodukowania zawartości saszetki, dla mnie rewelacyjny pomysł :))



Przez to, że zamknięty jest w saszetce łatwiej zmieścić go w torebce. Jednak zauważyłam, że przez jego gabaryty dziecku od połowy ciężko pić, trzeba troszkę spłaszczyć opakowanie, aby dziecku było wygodniej - to jego jedyny minus. My zazwyczaj traktujemy ten sok jako podwieczorek, więc przelewamy go do kubeczka i nie ma problemów z piciem :)

Pojemność to 200 ml, cena ok. 2 zł w zależności od tego w jakim sklepie jest kupowany.

To świetna alternatywa dla innych soków owocowych, które w składzie mają cukier i syrop glukozowo-fruktozowy. Chociaż pamiętajmy, że woda jest najzdrowszym napojem dla naszych dzieci :)

A jakie soki Wy podajecie dzieciaczkom? :)

wtorek, 16 września 2014

Zabawy z dwulatkiem - rysowanie

Często pytacie mnie o to, jak bawimy się razem z Fabisiem. Odkrywcza nie będę, ale kilka notek z tej serii obiecuję, że się pojawi :) Dziś troszkę o tym, co ostatnio bardzo polubiliśmy, oboje. Mowa o rysowaniu i kolorowaniu.
Nie jestem super uzdolniona plastycznie, ale jakieś proste obrazki typu dom, pies, kot narysować umiem :D Rysujemy więc na kartce kreski, kółka i różne potwory, a potem kolorujemy. Póki co wygląda to bardziej, jak bazgroły. Z dnia na dzień widzę jednak, że Fabiś lepiej operuje kredkami, ładniej je trzyma w rączce, rozpoznaje kolory gdy o jakiś poproszę. Nauka wre, nawet przy zabawie :)

Kredki - jakimi kredkami rysujemy? Postawiłam na takie, które mają intensywne kolory bez mocnego naciskania, czyli świecowe. Aktualnie zaopatrujemy się w Pepco, gdzie za 12 kredek płacę całe 1,49 zł, majątek :D Jak na kredki świecowe trzymają się dość długo i tak szybko nie łamią. A jak już złamią, to kosztują tak mało, że nie jest szkoda kupić nowe opakowanie. Lubimy też kredki Bambino, ale one mają już mniej intensywne kolory i kosztują więcej (4,99 zł)

Przechowywanie - w czym trzymamy kredki? Na samym początku, gdy tylko kupiliśmy kredki wpadłam na pomysł kupienia czegoś do trzymania kredek. Plan był taki, że ma to być coś ładnego i niedrogiego. I nawet w sklepie miałam w rękach fajne pudełeczko, ale... Po co kolejna rzecz zajmująca miejsce w domu? Pogrzebałam po szafkach i znalazłam. Starą metalową puszkę po herbacie. Okazała się być idealna! Muszę ją tylko odświeżyć i pomalować, a będzie nie powtarzalna :))

Kartki i kolorowanki - na czym rysujemy? Nie chciałam tracić dużo pieniążków na bloki rysunkowe, więc kupiłam ryzę papieru. 500 sztuk kartek z Kodaka za całe 9,99 zł, więc rysować możemy do bólu. A papier sam w sobie zawsze w domu się przyda, czy do pisania, czy do drukowania. Z takich czystych kartek korzystamy częściej niż z kolorowanek. Bo samych kolorowanek mamy w domu dwie. Jedną dostał od kuzynki, drugą natomiast kupiliśmy wczoraj w Lidlu. Ale mieć musieliśmy, bo jest z ulubioną postacią bajkową Fabisia - Dorą małą podróżniczką ;) 

A Wy lubicie rysować i kolorować z maluchami? :)