wtorek, 2 września 2014

Mommy - everyday makeup routine, czyli o moim makijażu

Każda kobieta pragnie być piękną w oczach innych. Właśnie dlatego korzystamy z dobrodziejstw, jakimi są kosmetyki. Chociaż przed ciążą zdecydowanie częściej ;) Po porodzie ciężko jest ogarnąć rzeczywistość i mieć czas (a już w ogóle siły) żeby na twarz cokolwiek nakładać. 
Do makijażu codziennego wróciłam idąc na studia - żeby jakoś wyglądać. Bo na co dzień daję skórze oddychać i nie przesadzam z make-upem. Póki cera mi na to pozwala, to z tego korzystam. Jednak pokażę Wam dziś co używam do takiego normalnego, wyjściowego makijażu. Całość zajmuje mi 5 minut, więc dla chcącego, to i codziennie mogłabym się malować - ale tak jak napisałam, wakacje są czasem dla regeneracji skóry :)


Podkład - aktualnie używam Rimmel Match Perfection. Kolor jest zdecydowanie mój, czyli bardzo jasny, chłodny i w różowym odcieniu. Niestety nie podoba mi się jego formuła. Podkreśla mi suche skórki i zapycha na policzkach (z czym ostatnio walczę). Aktualnie szukam czegoś o tym samym kolorze, a lżejszej formule, może skuszę się na jakiś azjatycki krem bb?

Tusz do rzęs - aktualnie używam Wibo Extreme Lashes. Mojego ulubionego tuszu z firmy Lovely ostatnio w ogóle nie mogę trafić, więc wróciłam do jednego z ulubieńców. Tusz Wibo dobrze rozdziela rzęsy i wydłuża je, daje naturalny efekt, który lubię najbardziej. Do tego kosztuje zawrotne 10 zł ;) Jedynym minusem, który zauważyłam u siebie, to osypywanie po kilku godzinach, ale dość często przecieram oczy, więc może to jest trochę winne temu stanowi?

Kredka do oczu - aktualnie używam Essence Kajal Pencil. Hit, który znalazłam na blogach kosmetycznych. Mam opadające i tłuste powieki, więc zaraz wszystko mi się rozmazuje i odbija. Ta kredka zastyga na powiece i trzyma się cały dzień w niezmienionym stanie. A to wszystko za 5 zł! Jestem z niej bardzo zadowolona i używam zmiennie grafitowej z brązową. Polecam i Wam :)

Róż do policzków - aktualnie używam limitowanego Essence Vintage District. Bardzo go lubię, chociaż to mój pierwszy róż w ciepłym odcieniu. Zawsze stawiałam na chłodne kolory. Tymczasem do ciepłego odcienia szminki nie nałożę przecież chłodnego różu :) Dlatego skusiłam się, gdy zobaczyłam ten róż na wyprzedaży. Nie ma drobinek, więc nie podkreśla porów, a do tego nie da się nim zrobić plam. Bardzo fajny :)

Szminka - aktualnie najczęściej używana Rimmel Vintage Pink. Moja pierwsza i najulubieńsza pomadka. Lubię ją ze względu na kolor, w którym dobrze się czuję. To taki zgaszony i chłodny róż. Odpowiedni dla chłodnego bledziocha, jakim jestem. Na moich ustach trzyma się dość długo i równomiernie zjada.

Pędzel do różu - aktualnie używam Catrice Powder Brush. Bardzo lubię ten pędzel ze względu na kształt. Jest mały, więc zmieści się także w torebce. Sprzedawany w fajnym, zamykanym plastikowym opakowaniu. Włosie dla mnie jest delikatne i lepsze niż naturalne (naturalne pędzle po kilku latach zaczynają twardnieć, w końcu są z martwych włosów...), dobrze się dopiera. Dla mnie pędzlowy hicior.


A Wy jakich kosmetyków używacie na co dzień? Możecie coś polecić? :)

poniedziałek, 1 września 2014

Witaj szkoło!

Post miał pojawił się na weekendzie, ale nie mogę skupić się na nauce, więc piszę dziś :) Pochwalę się, a co :D
Za nami pierwszy dzień w żłobku. Bałam się go okrutnie... Rano był problem z dobudzeniem śpiocha (bo usnął po 23), ale jak usłyszał, że idziemy do dzieci, to migusiem wstawał. Zjedliśmy śniadanie, obejrzeliśmy bajkę i poszliśmy na umówioną 9:30. 

W planie było, że Fab zostaje na pół godzinki i zje zupkę (podawaną o 10) po czym idziemy do domku. Doszliśmy do żłobka, odnaleźliśmy nasz znaczek, przebraliśmy buty i Fab zaczął płakać, bo chce na pole ;) Ale zaraz drzwi się otworzyły, wyszła pani, zobaczył dzieci na sali i... dziecko nawet się na mnie nie obejrzało tylko poszło. Byłam tak zdziwiona, że nie miałam czasu się smucić! Za jakieś 10 minut słyszę, że drzwi od sali się otwierają, a tu wychodzi z nich sam Fabiś. Otworzył sobie drzwi, jak gdyby nigdy nic :D Ale pani go dojrzała i wrócił na salę. Zjadł zupę, wyszła pani i stwierdziła, że Fabiś dalej się bawi. No to został w sumie 1,5h. Wyszedł na moją prośbę. Uśmiechnięty, szczęśliwy, opowiadając że bawił się autkami i jadł zupkę. 

Nie płakał, tylko raz się zasmucił, bo dziewczynka cały czas płakała... Jestem z niego ogromnie dumna! Wyszliśmy i poszliśmy jeszcze na plac zabaw. Dobrze, że nie poszedł na dłużej. Lepszy niedosyt niż przesyt. Ciekawe teraz jak będzie jutro :)


niedziela, 31 sierpnia 2014

Zapraszam do nas #2

Szykuje nam się remont. Dość poważny, bo trzeba wymienić drzwi. Harmonijkowe ciągle się rozwalają, zwykłych się nie obsadzi, bo futryn nie ma, więc zostają przesuwne. A żeby zrobić przesuwne, to musimy przesunąć w ścianach kable i włącznik światła. A to wiąże się z dziurami w ścianach, szpachlowaniem i malowaniem. Dlatego jakiś czas temu (dalej niż bliżej temu :D) zrobiłam kilka zdjęć, żeby kiedyś móc porównać nasz pokój. Bo póki co żyję tymi zmianami i planuję jak ten pokój będzie wyglądał. Chociaż remont będzie bliżej świąt ;)

Zdjęcia powstały ho ho ho i jeszcze troszkę temu co widać po Fabisiu. Teraz też zaszło kilka zmian, ale może przygotuję jeszcze podobną notkę? Jeśli będziecie jeszcze chcieli nas podejrzeć.

Wcześniejsza wersja jest w tej notce -> klik <-






piątek, 29 sierpnia 2014

Czym się myjemy? Czyli troszkę o pielęgnacji - Facelle Intim

Długo szukałam "myjadła", które sprosta moim wymaganiom w kwestii mycia siebie i dziecka. Szukałam czegoś o przyzwoitym składzie, co mnie nie uczuli i nie podrażni. I tak jak z synem było dość prosto, bo uczuleń nie ma, to mi po większości płynów i mydeł pękała skóra na dłoniach, ot taki ich urok. 

Jakiś czas temu na blogach wyczytałam o płynie do higieny intymnej Facelle. Spróbowałam. Od tamtej pory zawsze stoi w mojej łazience. Myję w nim zarówno siebie, jak i syna. I nie służy nam on tylko jako płyn do higieny intymnej :) 

Płyn ten ma bardzo fajny skład - bez PEGów (czyli emulgatorów), parabenów (czyli konserwantów) i mocnych środków powierzchniowo-czynnych, a także innej chemii i syfów. 

Służy nam do mycia ciała, włosów, twarzy... Taki płyn wielozadaniowy. Do tego ma przyjemną dla portfela cenę, jest łatwo dostępny, wydajny i ma przyjemny, delikatny zapach. Nic tylko kupować :) Polecam Wam i ja!



Skład pięknie opisała i wytłumaczyła Sroka, dlatego zapraszam do jej notki :) 


Facelle Intim
4,99 zł za 300 ml
Dostępny w sieci Rossman