środa, 16 lipca 2014

O prywatności na facebooku

Nie ja pierwsza i nie ostatnia dodałam zdjęcie swojego dziecka na facebooka. U mnie przyczyna jest prosta - rodzina jest rozrzucona po całym świecie i w jednym miejscu mogę im wszystkim pokazać co u nas słychać oraz w jednym miejscu z nimi podyskutować.

Jak chyba każda mama swój profil zabezpieczyłam zakładając tak zwaną kłódkę, czyli pozwalając na oglądanie treści tylko przez znajomych.
Nie miło się zdziwiłam, gdy jedno z moich zdjęć udostępnił obcy mi facet. No bo jak to? Przecież profil jest zamknięty.

No niestety tak dobrze nie ma. Większość osób wrzuca zdjęcia bezpośrednio na Oś Czasu, która jest widoczna dla wszystkich (zdjęcia w tle również). Nie każdy o tym wie.

Jak w najprostszy sposób zabezpieczyć swoje zdjęcia? Tworząc prywatne albumy, w które od razu dodajemy zdjęcia. 


Co zrobić natomiast ze zdjęciami, które już wiszą nam na Osi i mają status publiczny? Można je przenieść do prywatnych albumów 


Bądź wchodzić w każde zdjęcie osobno i zmieniać jego ustawienia z publiczne na to, które Was dokładnie interesuje.


Dlaczego właściwie oburzyło mnie, że ktoś udostępnił moje prywatne zdjęcie, skoro i tak znajduje się ono na blogu?
Ano dlatego, że po pierwsze na blogu widzą je w większości osoby, które interesują się tematem związanym z parentingiem i wchodzą tutaj aby poczytać co u nas słychać. Po drugie nie jestem aż tak popularną blogerką żeby czytał mnie cały internet czy całe miasto ;) A po trzecie - nie każdego lubię, więc po to mam ustawienia prywatne, żeby mi tam nie zaglądał. A nie czarujmy się - osobom w moim wieku zwisają i powiewają blogi o rodzinnej tematyce.

Dlaczego żongluję swoją i dziecka prywatnością i udostępniam swoje imię i nazwisko?
Ponieważ jestem osobą publiczną skoro prowadzę bloga. Bo mam sporo swoich czytelniczek w znajomych na fb i często z nimi piszę, więc... od dawna sporo osób je zna.
Ba, internet nie jest anonimowy i łatwo dojść po numerze IP kto tak naprawdę zostawia komentarz. Dlatego obrażajcie dalej anonimki, będzie o co Was pozywać kiedy przekroczycie pewne granice.
A moje dziecko mojego nazwiska nie nosi, więc wybaczcie, ale atak Wam się nie udał ;)

Dlaczego udostępniam zdjęcia dziecka w sieci?
Mam świadomość tego, że w sieci jak i w zwykłym życiu są pedofile. Że dzieci są wykorzystywane na całym świecie, w każdej minucie. Ale nie można też popadać w skrajności. Gdybym miała całe życie zastanawiać się, czy aby nie spotka mnie coś złego, to nie wsiadłabym nigdy do samochodu - bo mogę mieć wypadek, nawet jeśli będę ostrożnie jeździć. Nigdy nie miałabym swojego zdania - bo co by ludzie powiedzieli.
W dobie internetu należy walczyć z cyberpedofilią. Dlatego ta lekcja nauczyła nie tylko mnie, ale także i Was, że internet i fejsbuk są zdradliwe. 
Pamiętajcie o tym, żeby nie wstawiać przede wszystkim zdjęć roznegliżowanych dzieci - które siedzą na nocniczkach czy ubikacjach. A coraz częściej spotykam się na fejsie właśnie z takimi zdjęciami.
Pamiętajcie także o tym, że Wasze dzieci kiedyś mogą te zdjęcia zobaczyć. Dlatego ja właśnie nigdy nie wstawiam zdjęć, które mojego syna w przyszłości by zawstydziły czy zdenerwowały - bo mina nie ta, bo roznegliżowany. Nie ośmieszam go, szanuję bo też ma do tego prawo. Zdjęcia zawsze są u mnie przebrane, tak samo na blogu, jak i w domowym albumie.


Przyznam Wam szczerze, że pierwszy i ostatni raz odpowiadam na hejtujące mnie komentarze. Bo krytyka osób, które nie potrafią się pod swoimi słowami podpisać imieniem i nazwiskiem po prostu zwisa mi i powiewa w okolicach pasa ;) Jednakże wiem, że są osoby, które nie życzą mi źle, a są ciekawe moich decyzji - więc odpowiedziałam na te pytania. Więcej nie zamierzam.

Od dziś na blogu pojawia się jednak całkowita moderacja komentarzy. Te anonimowe osiągnęły absurdalnie żenujący poziom i nie chcę, aby oglądały światło dzienne. Anonimowe komentowanie nadal będzie możliwe, jednak przed publikacją komentarza będę mieć do niego wgląd.

sobota, 12 lipca 2014

Jak matce w sekundę stracha napędzić

Wieczór. Loguję się na fejsie, klikam na fanpejdż i... moje zdziwienie sięga zenitu. Z mojego prywatnego konta obcy mi facet udostępnił sobie zdjęcie Fabisia. W dodatku z głupkowatym napisem "Misiowa Mama ... nara". WTF?! Ciśnienie mi się podniosło... W komentarzu nabijał się, do kobiety która zapytała "jak tam sesja", że bardzo się "najebał"


Moje zdenerwowanie sięgnęło szczytu, gdy weszłam na profil tego pana i zobaczyłam same zdjęcia dzieci. A o zawał mało nie przyprawiło mnie zdjęcie, które zobaczyła moja koleżanka. Przyjrzyjcie się podpisowi w prawym dolnym rogu...


Wystraszyłam się. Śmierdzi mi ten profil... pedofilią. Dlatego w poniedziałek wywołuję screeny i idę pokazać je na policji. Zobaczymy co powiedzą na ten temat...


Zdjęcia na prywatnym fejsbuku publikuję dla rodziny. Porozjeżdżaliśmy się we wszystkie strony świata, na różne kontynenty. Między innymi dzięki zdjęciom wiemy co u siebie słychać... Dzisiaj tak się przestraszyłam, że od godziny grzebię w ustawieniach konta, żeby nikt NIC nie mógł nie powołany u mnie zobaczyć, a tym bardziej udostępnić...


Jeżeli wiecie coś więcej na temat tego mężczyzny, to dajcie znać. W profilówce ma wpisane, że jest z Rybnika.

poniedziałek, 7 lipca 2014

FAB is from FABulous - urodziny - część III, czyli urodzinowa sesja zdjęciowa w domu

Tak jak Wam obiecałam w poprzedniej notce - dziś "chwalę się" sesją, którą zrobiliśmy z Fabisiem w domu, na pamiątkę drugich urodzin. Warunki były dość ciężkie, bo i miejsca mało, i światło nie takie jakbym chciała... Ale myślę, że i tak wyszło to bardzo ładnie. Oby Fabiemu kiedyś spodobały się te fotki :)

PS. Sesja plenerowa w... następnej notce! :)























niedziela, 6 lipca 2014

Bilans dwulatka - urodziny - część druga

Przyszedł czas na podsumowanie Fabisiowych umiejętności i wyglądu - tak na pamiątkę. Jego umiejętności w ostatnim półroczu udoskonaliły się, doszło też kilka nowych. Także jest o czym pisać :) Zapraszam Was do zapoznania się z... Fabisiem! :)


WYGLĄD
Fabiano nosi ubranka w rozmiarze 92, czasami zdarzy się dobre pojedyncze ubranko w rozmiarze 98.
Waży 14 kg.
Nadal nosi pampersy, rozmiar 4. Nie chce siadać ani na nocniczek ani na sedesową nakładkę, więc do niczego go nie zmuszam. Niedawno jednak na stojąco nasiusiał do nocniczka. Duma mnie rozpierała :))
Włosy blond, oczy niebieskie.
Powoli znikają mu fałdki na udach.
Ma dwa pieprzyki: pierwszy pojawił się nad lewą brwią, drugi w ostatnim miesiącu pojawił się na lewej łopatce.
Zębów 17 (zostały trzy 5 do wyrżnięcia).

UMIEJĘTNOŚCI
Je sam sztućcami. Radzi sobie dobrze zarówno z widelcem, jak i jedzeniem łyżkami.
Wchodzi i schodzi sam ze schodów
Coraz więcej mówi: mama, tati, baba, Adam, Kaka, niam do tego naśladuje zwierzątka psa, kota, lwa, osiołka, krowę, kurę, koguta, małpkę, świnkę, konika itp.
Umie pokazać cyfry 8, 6 i 3. 
Umie pokazać oraz wymawia pojedyncze litery : A, E, F, B, N, M, O, P.
Umie odblokować telefon.
Coraz szybciej biega.
Nie potrzebuje asekuracji bawiąc się w "małpim gaju".
Umie jeździć na rowerku biegowym, ale o wiele bardziej woli go prowadzić.
Podskakuje odrywając dwie nogi od podłoża

ULUBIEŃCY
Ulubione bajki - Świnka Peppa i Dora Poznaje Świat
Ulubiony owoc - banan, w sumie tylko jego z owoców toleruje
Co do warzyw - powoli się przekonuje, ostatnio pożarł miseczkę sałatki greckiej. Zmiótł dosłownie wszystko :)
Ewidentnie woli zupy od drugich dań. Lubi też pasty z makaronami.
Kocha TAŃCZYĆ i ŚPIEWAĆ (dam dam dam, jo o)
Ulubione piosenki w ostatnim czasie - Tylko ona jedyna (After Party), Tańcz tańcz tańcz (Long&Junior), Ruda tańczy jak szalona (Czadoman). Moje dziecko ewidentnie kocha disco polo :D