piątek, 24 października 2014

Zabawy z dwulatkiem - kąpiel

Kąpiel. Jeszcze nie tak dawno na myśl o niej cierpła mi skóra. Dlaczego? Chyba większość dzieci po drugich urodzinach przechodzi kąpielowy bunt i czynność ta przypomina batalię między rodzicem a dzieckiem, przy wyjącej syrenie pod postacią małego człowieczka. Po czym łazienka przypomina pole bitwy ;)

Na szczęście ten okres już za nami (ufff...) i kąpiel w końcu jest relaksem dla nas obydwojga. Jednak sama kąpiel i mycie są dla dziecka nudne, więc trzeba w trakcie zapewnić jakieś atrakcje. Oprócz zwykłego przelewania wody kubeczkami czy też napełniania pustych butelek po kosmetykach wodą :D posiadamy także zabawki kąpielowe.

Zabawki wymieniam dość często, ponieważ w wilgotnej łazience guma jest świetnym siedliskiem dla pleśni, której z zabawek tego typu pozbyć się nie da. Dlatego wolę mniej wydać na gumowe kaczuchy, za to często je wymieniać. I przyznam szczerze, że ciężko trafić na dobrą jakościowo zabawkę w niskiej cenie. Mieliśmy już do czynienia z takimi, gdzie farbka po pierwszym myciu spłynęła zabawce z oczek i wyglądała jak postać z horroru �� Zabawki ze zdjęcia na szczęście moje wymogi spełniają, ponieważ nie farbują, są stosunkowo tanie (ok. 21 zł), a do tego są ładne. Jest to wyrób firmy BabyOno, którą z pewnością kojarzycie :)

A jak się bawimy podczas kąpieli? Pokazuję Fabisiowi dźwięki, które poszczególne zwierzątka wydają, myjemy części ciała zwierzątek a następnie powtarzamy wszystko na dzidziolu. Napełniamy też zwierzątka wodą, po czym zawsze tłumaczę Fabiankowi, że zwierzątka robią siusiu (myślę, że to fajny wstęp do nocnikowania).

Zabawki tak umilają nam kąpiel, że często kończy się ona protestami. Ale woda zimna, paluszki pomarszczone, więc nie ma zmiłuj. Najważniejsze, że kąpiel zaczęła sprawiać przyjemność :)





czwartek, 23 października 2014

Naciśnij szarą kropkę, a zobaczysz, co się stanie. Czyli Herve Tullet - Kolory



Gdy pierwszy raz spotkałam się z określeniem "książka interaktywna" byłam więcej niż ciekawa. W związku z tym od dawna na naszej czytelniczej liście znajdowały się książeczki autorstwa Herve Tulleta.

Czym ten autor wyróżnia się od innych? Tym, że książka nie służy tylko do czytania, ale także do zabawy. Jedną z takich pozycji jest niewątpliwie książka Kolory.

Przyznaję bez bicia, że Fabiś w domu nie korzysta z farb, ponieważ boję się ogromnego bałaganu, pomalowanych mebli i ścian oraz zniszczonych ciuchów. Dlatego farbami bawi się na chwilę obecną tylko w żłobku...

Na 'ratunek' przyszła nam książka o kolorach. Na kartach Fabiś ma okazję poznać kolory, zobaczyć, że z dwóch kolorów może powstać trzeci, zupełnie inny. Ogromną radość sprawia mu wciskanie kropek, pocieranie czy mieszanie kolorów. Kupa zabawy i śmiechu zawsze towarzyszy nam podczas czytania. W dodatku książka w ciekawy sposób uczy i zachęca dziecko do zabaw plastycznych. Myślę, że ta pozycja jest warta każdej złotówki na nią wydanej :)








Herve Tullet - Kolory
Oprawa twarda
Wyd. Babaryba

niedziela, 19 października 2014

Sałatka z makaronem z zupek chińskich

W związku z tym, że dziś świętujemy dwurocznicę bloga :)) stwierdziłam, że podzielę się z Wami przepisem na sprawdzoną i przepyszną sałatkę, która jest jedną z moich ulubionych :)


Sałatka z makaronem z zupek chińskich

- 3 zupki chińskie o drobnym makaronie
- Podwójny filet z kurczaka
- Puszka kukurydzy konserwowej
- 2 spore czerwone cebule
- 3 papryki, najlepiej w 3 kolorach
- Pół pęczka natki pietruszki
- Duży majonez
- Sól i pieprz

Fileta z kurczaka kroimy w drobną kostkę i gotujemy. Makaron z zupek kruszymy na drobne kawałki i wsypujemy do miski. Paprykę kroimy w kostkę i dodajemy do makaronu. Kukurydzę dobrze osączamy z zalewy. Cebulę kroimy w drobną kostkę. Natkę siekamy. Dodajemy ostudzoną pierś z kurczaka. Całość mieszamy z całym opakowaniem majonezu. Przykrywamy folią i wstawiamy na noc do lodówki, aby suchy makaron wchłonął cały majonez. Rano doprawiamy solą i pieprzem do smaku



PS. Aktualnie jestem bez komputera. Notki będą się pojawiać, ale wybaczcie małą ilość tekstu i błędy - na telefonie ciężko mi się pisze.

piątek, 17 października 2014

To już dwa lata!

19 października dokładnie 2 lata temu stworzyłam Misiową Mamę. A swoją przygodę z blogiem o macierzyństwie zaczęłam od opisania tego, jak przebiegła moja ciąża. Bo już w trakcie jej trwania zastanawiałam się nad założeniem internetowego pamiętnika.

W niedzielę miną dwa lata blogowania. Ciężko mi uwierzyć, że to już tak długo jestem tutaj w tym miejscu. Cieszę się ogromnie z tego mojego kącika.

Mam takie swoje małe prywatne miejsce ze wspomnieniami. Bo niektóre rzeczy, najczęściej te błache zacierają się w pamięci. Dzięki temu miejscu mogę cofnąć się do naprawdę wspaniałych momentów mojego, naszego życia. I nie są to momenty tak ważne jak pierwszy uśmiech, pierwsze słowo, czy pierwsze kroki, a wspaniała, czasami męcząca proza życia. Mimo to wspominam. Zawsze z łezką w oku czytam o tym, jak to u nas było i ile się zmieniło.

Przez te dwa lata zmieniliśmy się. Ja stałam się bardziej dojrzała, a Fabiś z niemowlaka wyrósł na sporego gościa, który już za nie całe 2 miesiące skończy 2 i pół roku!

A wszystko to skrzętnie udokumentowałam na tych kartach. I mimo, że czasami ogarnia mnie "niemoc artystyczna", że czasami zastanawiam się jak inne mamy to wszystko ogarniają, że czasami padam i zamiast zerknąć choć na chwilę na bloga to od razu idę spać... To wiem, że każda notka o nas jest zapisem naszego życia, które może za 2 lata będę miło wspominać, może z łezką w oku?

Dziękuję Wam drodzy czytelnicy za te wspaniałe dwa lata z nami! Że czytacie, że piszecie. Bądźcie z nami nadal, tego sobie życzymy na kolejne lata blogowania :)

Karolina i Fabiś